b_699_699_16777215_00_images_stories_postacie_rzepecka_everest_base_camp_nepal_preview.jpeg

Marta Rzepecka 500 dni sama podróżowała po Azji centralnej i południowo – wschodniej, Australii i Oceanii. Teraz wróciła do domu i już planuje kolejną wyprawę. W międzyczasie zdążyła młodym bogatynianom opowiedzieć o swojej pasji. Spytaliśmy Martę skąd bierze się głód podróżowania i jak to się robi.

Marta Rzepecka na Everest Base Camp w Nepalu, fot. www.facebook.com/Mymapoftheworld 

Marta Rzepecka pochodzi z Bogatyni. Swoje podróżnicze przygody opisuje na portalu społecznościowym www.facebook.com/Mymapoftheworld i na żywo, odwiedzając np. bogatyńską szkołę. Ma co opowiadać i co pokazywać. 

bogatynia.info.pl: Jak to się zaczęło, że właśnie podróże stały się ważnym elementem Twojego życia?

Marta Rzepecka, podróżniczka z Bogatyni: Podróże były obecne w moim życiu właściwie od zawsze. Miałam szczęście już w dzieciństwie podróżować z rodzicami i siostrą po Polsce i Europie, później pojawiły się pomysły i możliwości wyjazdów dalszych: do Indii, Wietnamu, na rajską wyspę Mauritius, czy na mroźną Grenlandię. Podróże uzależniają i tak było również w moim przypadku. W pewnym momencie zakiełkowało we mnie marzenie o okrążeniu świata, zaczęłam więc przygotowania.

Czy podróżowanie to hobby, pasja czy już raczej sposób na życie?

Najbardziej trafną odpowiedzią będzie po prostu TAK. Od zawsze podróże, czytanie o odległych krajach, szukanie połączeń lotniczych czy planowanie weekendowych wyjazdów było moim hobby, przyjemnością. Z czasem stało się pasją, z którą chciałabym związać swoje życie. Aktualnie natomiast jest to moje życie, styl funkcjonowania, bo już od ponad półtora roku jestem w drodze.

Co jest takiego w podróżach, co Ciebie akurat w tym pociąga?

Ludzie, poznawanie nowych kultur, religii, zwyczajów, kuchni. Teraz mam możliwość podróżować powoli, co daje mi często szansę zatrzymania się w danym miejscu dłużej, pomieszkania u lokalnej rodziny w ramach wolontariatu. Uczę się o inności, tolerancji, o tym, że w gruncie rzeczy wszyscy jesteśmy tacy sami i że przyjaciół można znaleźć w każdym zakątku świata.

Jezioro Gokyo w Nepalu, fot. www.facebook.com/Mymapoftheworld

Jezioro Gokyo w Nepalu, fot. www.facebook.com/Mymapoftheworld 

Większość wyobraża sobie podróż jako wczasy autobusem, samolotem czy samochodem i drink z palmą przy basenie. Jak to wygląda w Twoim przypadku? 

Prawda jest taka, że ilu podróżników, tyle stylów podróżowania. U mnie wygląda to bardzo różnie i zmienia się w zależności od miejsca, które odwiedzam. W Himalajach, w Nepalu wspinam się do Everest Base Camp w dość trudnych warunkach, Kazachstan przemierzam autostopem, a na filipińskich plażach piję drinka z palmą. Nie mam jednego uniwersalnego sposobu na podróż, każdy jest dobry dopóki sprawia nam przyjemność.

Jak da się połączyć podróże z tzw. normalnym życiem?

W momencie, kiedy podróż staje się życiem, czy życie staje się podróżą, ta granica się zaciera. Ze względu na to, że przed wyjazdem zrezygnowałam z pracy, nie muszę godzić czasu “w biurze” z byciem w drodze. Normalne życie to dla mnie rodzina, czy przyjaciele. Tutaj jest trudniej, odczuwalna jest dzieląca nas odległość. Ale dzięki dzisiejszej technologii nie ma problemu z bieżącym kontaktowaniem się.   

Iszkaszim Tadżykistan i podróżniczka wśród dzieci tubylców, fot. www.facebook.com/Mymapoftheworld

Iszkaszim Tadżykistan i podróżniczka wśród dzieci tubylców, fot. www.facebook.com/Mymapoftheworld 

500 dni sama podróżowałaś po Azji centralnej i południowo – wschodniej, Australii i Oceanii - co było najtrudniejsze, a co najbardziej fascynujące?

To bardzo szerokie pytanie. Najtrudniejsze chyba jest radzenie sobie z tęsknotą do domu. Staram się podchodzić do wszystkiego pozytywnie, ale ze względu na to, że większość czasu podróżuję sama i nie mam możliwości podzielenia się obowiązkami, zdarza się, że mam dość planowania, szukania noclegów, sytuacji, gdy muszę dogadać się z osobą, która nie mówi po angielsku. Ale to błahostki, bo przecież w każdym odwiedzanym kraju spotyka mnie coś ciekawego. Najlepsze historie związane są z poznanymi ludźmi, wspomnę o mnichu Sanda Ku Marya w Mjanmie (dawniej Birma), który zaprosił mnie do swojej wioski i klasztoru, chcąc pokazać, jak żyją przeciętni ludzie w jego kraju. Kolejna niespodzianka to przyjaźnie nawiązane w Bangladeszu, kraju do którego nawet nie zamierzałam jechać w pierwszej kolejności. Wszystkie wolontariaty również wspominam z uśmiechem na twarzy, trzy tygodnie na jachcie żeglując u wybrzeży Australii, praca na farmie w Mongolii czy w guesthouse w Tadżykistanie oraz na Bali. Oprócz tego krajobrazy, niektóre naprawdę niepowtarzalne: widok o wschodzie słońca na najwyższy szczyt Nowej Zelandii Mt Cook odbijający się w jeziorze Pukaki, zachód słońca oglądany z krateru Mt Rinjani na wyspie Lombok w Indonezji i wiele, wiele innych. Nowym przeżyciem w każdym kraju jest oczywiście smakowanie jedzenia, ale to opowieść na osobną rozmowę (śmiech).

Obserwując liczbę miejsc, w których byłaś i do których chcesz się udać można mieć wrażenie, że to cały świat. Czy są miejsca szczególnie Ci bliskie, albo takie które musisz koniecznie odwiedzić?

Oczywiście. Specjalne miejsce w moim sercu, po odbytej już części podróży zajmuje Tadżykistan. Jest to kraj, w którym po raz pierwszy poczułam, że jestem w długiej podróży i nie muszę wracać do pracy po dwutygodniowym urlopie. Spotkałam wielu wspaniałych ludzi, z którymi wciąż pozostaję w kontakcie. To tam odbyłam swój pierwszy wolontariat, na granicy z Afganistanem. Przekroczyłam granicę z Kirgistanem na wysokości ponad 4 tys. m n.p.m., złapałam pierwsze szalone autostopy, prowadziłam 70 tonową ciężarówkę!

Przede mną nowe wyzwania i mam nadzieję kolejne spełnione marzenia, preferuję miejsca z dala od głównych turystycznych szlaków, planuję Alaskę czy odwiedzenie Wysp Karaibskich jachtostopem. Chile to również kraj, wobec którego mam szczególne oczekiwania.

W sferze marzeń jest jeszcze czarna Afryka, może w kolejnej podróży?

Kirgistan, fot. www.facebook.com/Mymapoftheworld

Kirgistan, fot. www.facebook.com/Mymapoftheworld 

Czy w Bogatyni (Twoim zdaniem), albo szerzej - rejonie Gór Izerskich i Żytawskich - jest coś, co może fascynować podróżników z daleka?

Pierwsze, co przychodzi mi na myśl, to domy przysłupowe w Bogatyni, przecież jest to największe w Polsce zbiorowisko domów tego typu i powinniśmy się tym chwalić. Ciekawostką dla niektórych podróżników może być kopalnia węgla brunatnego, skala tej “dziury w ziemi” i różnorodność pracujących w niej maszyn, zadziwi niejednego globtrotera. Góry Izerskie, to zdaje się jedno z tych miejsc, w których można obserwować rozgwieżdżone niebo, gdzie widok nie jest zakłócony światłami miast. Jednym zdaniem, dla każdego znajdzie się coś ciekawego (śmiech).

Mjanma, czyli dawna Birma, fot. https://www.facebook.com/Mymapoftheworld

 

Mjanma, czyli dawna Birma i egzotyczny posiłek, fot. www.facebook.com/Mymapoftheworld 

Co jest najtrudniejsze dla podróżnika z małego miasta jak Bogatynia - mentalnie i technicznie?

Przede wszystkim nie można samego siebie ograniczać, myśląc, że pochodzenie z małego miasteczka musi oznaczać coś gorszego. Mnie przyniosło to pewną ciekawość świata, łatwość nawiązywania kontaktów. Może zabrzmi to dość banalnie, ale myślę, że marzenia nie znają pochodzenia. Z bardziej praktycznej strony, polecam uczyć się języków obcych, przydają się wszędzie.

Jak planujesz swoje podróże, skąd na to czerpiesz fundusze?

Wszystkie moje podróże finansuję sama z własnych oszczędności, nie mam żadnych kontraktów sponsorskich. Planowanie przed wyjazdem, to lektura przewodników, kalkulacje potencjalnych wydatków, przygotowanie potrzebnych dokumentów, sprzętu, wstępne obmyślenie trasy. A potem wszystko się weryfikuje i zmienia diametralnie już w czwartym miesiącu podróży, jak to było w moim przypadku i trzeba improwizować, co uskrzydla jeszcze bardziej (śmiech).




Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Bogatynia.info.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Prosimy trzymać się netykiety oraz nie wpisywać treści niezgodnych z prawem. Komentarze użytkowników niezarejestrowanych będą publikowane po akceptacji moderatora.

Kod antyspamowy
Odśwież

Komentarze   

+1 #4 gIpsiak 2017-11-13 22:23
FAJNIE SPEŁNIAĆ TAKIE MARZENIA GODNE PODZIWU ,
ZYCZĘ DALSZYCH SUKCESÓW
Cytuj | Zgłoś administratorowi
-12 #3 Walery 2017-11-12 17:30
Zbiorowisko kurnych chat i dziura w ziemi. No i oczywiście slogan o gwiezdzistym niebie w górach Izerskich. Twoja gadka jest podobna do gościa co uczy się języka Inuitów z wyspy Iglooik. Na pytanie poco ci to odpowiada. Bo nikt w Polsce...
Cytuj | Zgłoś administratorowi
+8 #2 kacper 2017-11-12 10:21
Normalnie szok, ale Ci zazdroszczę: odwagi, determinacji, przygód. Superlaska!
Cytuj | Zgłoś administratorowi
+5 #1 Ilonka 2017-11-12 09:54
Kup sobie psa ,będzie ci raźniej w podróżach po świecie,dziewczyno.
Cytuj | Zgłoś administratorowi
Kategoria: Aktualności

Pozostałe informacje

Krajowa Administracj…

19-11-2017 Wyświetleń:109 Brak komentarzy

Interwencja straży p…

19-11-2017 Wyświetleń:1221 Brak komentarzy

"Zaczął składać…

18-11-2017 Wyświetleń:2749 6 Komentarzy

W Bogatyni ruszyła …

17-11-2017 Wyświetleń:1214 2 Komentarze

Zestawy edukacyjne …

17-11-2017 Wyświetleń:535 Brak komentarzy

Przygraniczne wiatra…

17-11-2017 Wyświetleń:447 1 Komentarz

Pod magistratem stan…

17-11-2017 Wyświetleń:1114 9 Komentarzy

Janusz Radek wystąpi…

16-11-2017 Wyświetleń:291 3 Komentarze

Dziennikarz ostro o …

16-11-2017 Wyświetleń:4451 12 Komentarzy

"Robią" Mi…

16-11-2017 Wyświetleń:482 Brak komentarzy

Żacy Football Academ…

16-11-2017 Wyświetleń:232 Brak komentarzy

Prawie zima czy prze…

16-11-2017 Wyświetleń:172 Brak komentarzy

niedziela, listopad 19, 2017



W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Polityka cookies