To temat, który ciągnie się za Bogatynią jak cień. Choć od pierwszych transportów minęła dekada, 40 tysięcy ton odpadów wciąż zalega na działce nr 6/15. 9 marca odbyło się łączone posiedzenie komisji Rady Miejskiej, które rzuciło nowe światło na ten administracyjny pat. Co tak naprawdę wydarzyło się i dlaczego dziś nikt nie poczuwa się do uprzątnięcia tego składowiska?

Zdjęcie archiwalne, fot. Czytelnik

Mieszkańcy Bogatyni mają prawo wiedzieć: temat z marcowego posiedzenia komisji jest dokumentem jawnym, a wyciąg z poruszanej sprawy przedstawia klub radnych"Bogatynia może więcej". Najważniejsze fakty z tej wieloletniej batalii, w której główne role grają znikające spółki, miliony euro w hipotekach i urzędniczy spór o kompetencje.

Wszystko ruszyło w 2009 roku, gdy działka trafiła w użytkowanie wieczyste. Prawdziwy problem zaczął się jednak w 2013 roku, kiedy spółka Revita Bio podpisała umowę dzierżawy i otrzymała 10-letnią zgodę na zbieranie odpadów. Efekt? W ciągu zaledwie dwóch lat na teren wjechało około 40 tysięcy ton odpadów.

W listopadzie 2015 roku Starosta Zgorzelecki cofnął zezwolenie i nakazał natychmiastowe usunięcie śmieci. Spółka nakaz zignorowała, a w 2018 roku została rozwiązana przez sąd i przestała istnieć. Odpady jednak nie wyparowały.

Jednym z najbardziej kontrowersyjnych wątków są finanse zapisane w księdze wieczystej nieruchomości. We wrześniu 2015 roku – gdy góry odpadów już dawno „zdobiły” krajobraz – na działce ustanowiono dwie hipoteki po 2 mln euro każda. Łącznie to ok. 4 mln euro na rzecz podmiotów z Luksemburga.

W tamtym czasie użytkownikiem wieczystym była inna spółka. Rodzi się pytanie: jak to możliwe, że na terenie obciążonym nakazem usunięcia odpadów, powstają tak gigantyczne zabezpieczenia finansowe?

Obecnie prawo wieczystej dzierżawy należy do jeszcze innej spółki. Kontakt z nią jest praktycznie niemożliwy, a działań naprawczych brak. Co gorsza, instytucje, które powinny stać na straży bezpieczeństwa mieszkańców, utknęły w sporze prawnym:

Starosta Zgorzelecki twierdzi, że decyzję nakazującą usunięcie odpadów powinien wydać Burmistrz Bogatyni.

Burmistrz Bogatyni ripostuje, że skoro to Starosta wydał pierwotną decyzję, to on powinien dokończyć sprawę.

Sprawa trafiła do Samorządowego Kolegium Odwoławczego (SKO). Podczas gdy urzędnicy spierają się o paragrafy, odpady niszczeją, a ich wpływ na otoczenie pozostaje zagadką.

Podczas ostatniej komisji zapadła ważna decyzja: radni poparli wniosek o przeprowadzenie aktualnych badań środowiskowych. Sprawdzone mają zostać woda, gleba oraz powietrze w okolicy składowiska. To kluczowy krok, by dowiedzieć się, czy tykająca bomba ekologiczna już zaczęła przeciekać.

Historia Revita Bio to bolesna lekcja tego, jak przez lata można rozmyć odpowiedzialność. Spółki znikają, hipoteki zostają, a problem ostatecznie spada na barki lokalnej społeczności.

Temat nie jest zamknięty. To tylko wierzchołek góry lodowej, a przed nami kolejna „perełka”. Czytacie Państwo czasem BIP? Warto, bo historia bogatyńskich odpadów ma więcej wątków, niż mogłoby się wydawać.

O sprawie pisaliśmy wielokrotnie.

Podziel się ze znajomymi!

W celu zapewnienia jak najlepszych usług online, ta strona korzysta z plików cookies.

Jeśli korzystasz z naszej strony internetowej, wyrażasz zgodę na używanie naszych plików cookies.