Czujniki zainstalowane na budowach w pobliżu polskiej kopalni odkrywkowej Turów od roku śledzą każdy ruch konstrukcji. Najnowsze dane płynące z Kraju Libereckiego są jednoznaczne: mimo postępującego wydobycia, budynki pozostają bezpieczne.
Fot. archiwum bogatynia.info.pl
Mieszkańcy przygranicznych miejscowości, takich jak Hrádek nad Nisou czy Heřmanice, mogą na razie odetchnąć z ulgą. Jak poinformował wicemarszałek regionu ds. środowiska, Jiří Klápště, zainstalowane urządzenia pomiarowe nie wykazały żadnych niepokojących trendów - informują libereckim media (Liberecky Drbna).
Monitoring, który rozpoczął się w kwietniu 2025 roku, objął 18 kluczowych punktów w pobliżu granicy. Specjalistyczne urządzenia, tzw. pochyłomierze (sklonometry), zostały zamontowane bezpośrednio przy fundamentach budynków.
„Pomiary prowadzone od kwietnia ubiegłego roku do stycznia br. wykazują, że domy są stabilne. Nie odnotowano żadnego ruchu, który wskazywałby na zagrożenie statyczne. Kopalnia nie ma obecnie bezpośredniego wpływu na konstrukcję tych obiektów” – wyjaśnia Klápště.
Jedynym incydentem był mechaniczny uszkodzenie jednego z czujników w Hrádku nad Nisou, co jednak nie wpłynęło na ogólną rzetelność badania. Urządzenia te, wielkości telefonu komórkowego, posiadają baterie o czteroletniej żywotności i będą monitorować sytuację przez dekadę.
Obawy Czechów mieszkających w cieniu kopalni nie ograniczały się jedynie do stabilności gruntów. Wśród dzialań niwelujących zanik wód gruntowych Polska strona zbudowała podziemną barierę mającą temu zapobiegać. Zbudowano również wały chroniące przed zapyleniem i hałasem.
Pomiary hałasu, finansowane z Funduszu Turów, również nie wykazały w ostatnim czasie przekroczeń norm. Przypomnijmy, że fundusz ten powstał dzięki polsko-czeszkiemu porozumieniu z 2022 roku, na mocy którego Polska wypłaciła Czechom 45 milionów euro rekompensaty. Środki te są wykorzystywane m.in. na budowę nowych wodociągów w regionie.