Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt (DIOZ) poinformował dzisiaj o śmierci Lawendy – suczki w typie rasy husky, która pod koniec maja 2026 roku została odebrana interwencyjnie z rąk oprawcy na terenie gminy Bogatynia. Mimo natychmiastowego zabezpieczenia zwierzęcia i trwającej od kilkunastu dni intensywnej walki o jej życie w ośrodku w Pietrzykowie, skrajnie wycieńczony organizm nie zdołał się zregenerować.

Interwencja, fot. Straż Miejska w Bogatyni 

Do dramatycznej interwencji doszło dokładnie 27 maja 2026 roku. Wspólną akcję ratunkową przeprowadziła wtedy Straż Miejska w Bogatyni oraz inspektor DIOZ Edyta Góral, reagując na zgłoszenia zaniepokojonych mieszkańców, którzy alarmowali o fatalnych warunkach bytowych i drastycznym zaniedbywaniu psa przez właściciela. Widok, jaki zastali na miejscu funkcjonariusze, potwierdził zasadność zgłoszeń i zmusił służby do natychmiastowego, interwencyjnego odebrania czworonoga w trybie pilnym.

Dopiero po przewiezieniu suczki do Ośrodka Ochrony i Ratowania Zwierząt w Pietrzykowie (powiat świdnicki) i poddaniu jej szczegółowym badaniom weterynaryjnym, na jaw wyszedł pełny, drastyczny obraz wieloletnich zaniedbań. Dorosła samica husky ważyła zaledwie 13 kilogramów, stanowiąc – jak określili to wolontariusze – „cień psa”. Badania kliniczne wykazały skrajne wyniszczenie organizmu spowodowane długotrwałym zagłodzeniem, ogromne zaniki mięśniowe utrudniające stawianie jakichkolwiek kroków oraz zaawansowaną miastenię (myasthenia gravis). Objawy tej ciężkiej choroby neuromięśniowej były przez dotychczasowego właściciela bagatelizowane i nieleczone przez wiele lat.

Przez ostatnie tygodnie weterynarze i opiekunowie z ośrodka w Pietrzykowie robili wszystko, by uratować Lawendę. Dzięki natychmiastowej mobilizacji społeczności, darczyńcom oraz osobom przekazującym wsparcie rzeczowe, suczka miała zapewnioną pełną diagnostykę, stałe kroplówki, leki oraz specjalistyczną karmę medyczną. Przedstawiciele DIOZ podziękowali dzisiaj wszystkim, którzy zaangażowali się w pomoc, podkreślając, że dzięki temu wsparciu Lawenda odeszła otoczona troską, nie będąc już ani głodną, ani samotną.

Dzisiejsza informacja o śmierci Lawendy wywołała ogromne poruszenie i stała się dla inspektorów podstawą do opisania realiów ich codziennej pracy, która opiera się na ciągłym balansowaniu pomiędzy nadzieją a stratą. Wolontariusze zwracają uwagę, że opinia publiczna widzi najczęściej dynamiczne interwencje, odbiory i szczęśliwe adopcje, podczas gdy codzienność to nieprzespane noce, walka z ludzką patologią oraz głębokie obciążenie psychiczne w momentach takich jak ten, gdy ratunek przychodzi zbyt późno.

Sprawa skrajnego zaniedbania i doprowadzenia Lawendy do śmierci będzie miała swój finał w sądzie. Wobec właściciela z gminy Bogatynia, który doprowadził suczkę do takiego stanu, policja i prokuratura prowadzą szczegółowe postępowanie, a za znęcanie się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem grożą surowe konsekwencje prawne.

Podziel się ze znajomymi!

W celu zapewnienia jak najlepszych usług online, ta strona korzysta z plików cookies.

Jeśli korzystasz z naszej strony internetowej, wyrażasz zgodę na używanie naszych plików cookies.