Łukasz Fronczak, rocznik ’95, obecnie mieszkaniec poznańskiej Wildy, to grafik z solidnym doświadczeniem. Ukończył studia I stopnia na kierunku grafika na SWPS we Wrocławiu. W zawodzie działa na dobre od 2018 roku – pracował jako freelancer, w korporacji i agencji kreatywnej. Sam o sobie mówi, że lubi ludzi i jest ciekaw ich historii, co sprawia, że świetnie odnajduje się w pracy zespołowej.

Graf. Ł. Fronczak

Jego najnowszy projekt przyciągnął uwagę nie tylko ze względu na estetykę, ale przede wszystkim na osobisty, nostalgiczny wymiar. Chodzi o okładkę EP-ki zespołu Hanz Bonanza zatytułowanej „Świat na wyciągnięcie ręki”, na której znalazły się zdjęcia sprzed lat z Bogatyni – autorstwa ojca Łukasza.

„Przeglądając stare dokumenty na dysku ojca, natrafiłem na mnóstwo zdjęć z mojej rodzinnej Bogatyni z lat 2003–2011. Gdy zobaczyłem fotografię dwójki dzieci bawiących się na gruzach, od razu wiedziałem, że kiedyś wykorzystam ją na okładkę” – wspomina grafik w poście zapowiadającym wydawnictwo.

Współpraca z Hanz Bonanza nie była przypadkowa. Łukasz znał jednego z członków zespołu od lat. Kiedy chłopaki wrócili z materiałem, wszystko ułożyło się w całość.

„Zanim poznałem muzykę chłopaków, z jednym z nich jesteśmy znajomymi już od paru lat. Któregoś razu w luźnej rozmowie zaproponowałem, że mogę zająć się w przyszłości okładką dla jego zespołu. Znając Wiktora i jego podejście do muzyki śmiało mogłem iść w ciemno w ten projekt.

Później temat na parę miesięcy ucichł, a kiedy wrócili ponownie – ja już byłem po odkryciu kopalni starych fotografii m.in. z gruzowisk po bawełniance. Chłopaki podesłały pierwsze numery z nadchodzącej EP-ki i od razu wiedziałem, że to to. Brudne brzmienie, warstwa tekstowa idealnie pokrywała się z tym, jak widzę wydanie tej płyty.”

Frontowa okładka – kilkuletni chłopcy przy ognisku na gruzach dawnych zakładów bawełnianych – działa wyjątkowo mocno.

„Myślę, że frontowe zdjęcie przedstawiające kilkuletnich chłopców bawiących się przy ognisku na gruzach dawnych zakładów bawełnianych samo w sobie oddziałowuje bardzo mocno jako kontrast dwóch światów. Z jednej niewinności dziecka – z drugiej zniszczonego świata przedstawionego dookoła. Dopełniamy to tytułem Świat na wyciągnięcie ręki i voilà.”

Sam Łukasz doskonale pamięta te miejsca z dzieciństwa:

„Z resztą sam pamiętam, że niejednokrotnie bawiliśmy się tam z paczką znajomych – powiedzmy te dwadzieścia lat temu. Świat się zmienił, teraz gruzowiska to raczej nie jest najbardziej oczywiste i odpowiednie miejsce do zabaw dla najmłodszych (chyba).”

Na pytanie, czy planuje częściej sięgać po archiwalne zdjęcia z Bogatyni przy innych projektach, Łukasz odpowiada ostrożnie – podkreśla znaczenie kontekstu.

„Tu mogę odpowiedzieć podobnie jak przy poprzednim pytaniu – ważny jest kontekst. Przy płycie Świat na wyciągnięcie ręki to, że główną rolę grają zdjęcia z Bogatyni jest bardziej ciekawostką. Bez tej informacji myślę, że wydanie jak i wizualki do utworów również będą spełniały swoją rolę, choć będąc stąd i pamiętając jak te okolice wyglądały nadaje to jakiegoś dodatkowego smaczku.”

Na dysku ojca jest jeszcze kilka gigabajtów nieposegregowanych zdjęć – głównie z miejsc, których już nie ma. Łukasz nie wyklucza powrotu do tego materiału, ale szuka dla niego sensownego kontekstu.

„Ciężko stwierdzić, to kilka giga nieposegregowanych zdjęć. Poza tym – znaczna część to właśnie te z wcześniej wspomnianych gruzowisk po miejscach, których już w Bogatyni nie ma. Musiałbym znaleźć na nie konkretny kontekst… Może kiedyś przyjdzie czas na jakąś serię kolaży z udziałem tychże materiałów.”

Praca nad tak osobistym materiałem nie mogła pozostać bez wpływu na samego artystę.

„Z tak dużymi archiwami to zawsze jest przeprawa w jakieś wspominki z tamtych lat i miejsc. Z resztą nawet poza projektami graficznymi od czasu do czasu lubię skakać po internetowych archiwach związanych z Bogatynią. Odwiedzam fotopolska.eu, z zaciekawieniem słuchałem opowieści Pana Zbyszyńskiego w jego youtubowych materiałach. Nie mieszkam w Bogatyni od ponad dekady, ale dalej się nią interesuję na wielu płaszczyznach.”

Doświadczenie pokazało mu, że jeden mocny kadr może uruchomić cały projekt:

„Jedno zdjęcie zadziałało jak zapłon, reszta była selekcja kolejnych kadrów, które pozwolą zamknąć to spójną klamrą. Nie ma jednej sprawdzonej drogi na projekt, przynajmniej w moim wypadku.”

To nie pierwszy raz, kiedy Łukasz sięga po motywy związane z rodzinnym miastem. Wczesną pracę stanowiło fizyczne wydanie albumu lokalnego producenta muzycznego – niestety z drukarską wpadką, która do dziś wywołuje u niego uśmiech.

W tym roku zaprojektował z kolei zarówno edycję CD, jak i winylową albumu Szymona Justyńskiego Last Romantic Warrior. Zdjęcia na tej okładce są autorstwa innego bogatynianina – Maćka Czyżewskiego (z Szymonem rozmawialiśmy w wywiadzie Szymon Justyński: muzyczne Tornado z Bogatyni podbija światową scenę, a z Maćkiem Fosa to moje miejsce. Jak chłopak z Bogatyni trafił na najważniejsze muzyczne sceny).

„Takim sposobem po latach połączyliśmy siły, gdzie dorzuciliśmy swoją cegiełkę do tego projektu, z którego jestem niesamowicie zadowolony i dumny.”

Projekt dla Hanz Bonanza pokazuje, jak osobiste wspomnienia i archiwalne materiały mogą stać się nośnikiem uniwersalnych emocji – nostalgii, kontrastu niewinności i zniszczenia, a przede wszystkim autentyczności. Okładka z Bogatyni to nie tylko grafika, ale most między przeszłością a teraźniejszością lokalnej sceny muzycznej.

Podziel się ze znajomymi!

W celu zapewnienia jak najlepszych usług online, ta strona korzysta z plików cookies.

Jeśli korzystasz z naszej strony internetowej, wyrażasz zgodę na używanie naszych plików cookies.