W mroźny czwartek, 29 stycznia 2026 roku, gdy mieszkańcy Liberca zmagają się ze skutkami opadów śniegu i awarią sieci ciepłowniczej na osiedlu Broumovská, lokalną opinią publiczną wstrząsnęły szczegóły aktu oskarżenia w jednej z największych spraw narkotykowych ostatnich lat. Prokuratura Okręgowa w Libercu zamknęła śledztwo w sprawie zorganizowanej grupy przestępczej, która uczyniła z przemytu prekursorów narkotykowych z Polski do Czech sprawne i niezwykle dochodowe przedsiębiorstwo. Na ławie oskarżonych zasiądzie jedenaście osób, jednak to relacja lidera grupy z jego 46-letnią matką budzi największe emocje.

Fot. czeska policja

Cały proceder opierał się na regularnych dostawach leków zawierających pseudoefedrynę oraz czerwonego fosforu – kluczowych składników niezbędnych do produkcji metamfetaminy, wytwarzanej tzw. „czeską drogą”. Początkowo 46-letni organizator samodzielnie kursował przez granicę, jednak z czasem wciągnął w przestępczą strukturę swoją matkę, która stała się idealnym parawanem dla nielegalnej działalności. Wspólne wyjazdy do Polski miały być dla policji i służb celnych sygnałem, że auto przewozi zwyczajną rodzinę udającą się na zakupy spożywcze. Kobieta nie była jednak tylko biernym pasażerem. Jej rola w strukturze grupy ewoluowała wraz z potrzebami syna – gdy ten stracił uprawnienia do kierowania pojazdami, to właśnie ona zasiadła za kierownicą, stając się pełnoprawną kurierką. Na jej nazwisko zarejestrowano flotę samochodów oraz konta bankowe, przez które przepływały miliony koron.

Siatka kurierów i odbiorców była zorganizowana z niezwykłą dbałością o detale. Aby zmylić organy ścigania, przestępcy sięgali po kreatywne rozwiązania, takie jak wykorzystanie pojazdu oklejonego logo dystrybutora żywności, co miało gwarantować bezpieczny przejazd przez punkty kontrolne. Oprócz chemikaliów do produkcji „pervitinu”, grupa przemycała z Polski ogromne ilości podrabianych papierosów bez akcyzy. Skala zysków była ogromna – kilogram czystej pseudoefedryny, kupiony za 200 tysięcy koron, trafiał do producentów z przebitką wynoszącą 100 tysięcy koron. Gotowy produkt, trafiający na ulice, osiągał cenę około 1000 koron za gram, co przy hurtowych ilościach generowało zyski liczone w milionach.

Finał operacji o kryptonimie „Haka” ukazał prawdziwy ogrom działalności oskarżonych. Funkcjonariusze Narodowej Centrali Przeciwdrógowej zlikwidowali kompletne laboratorium, zabezpieczając 12 kilogramów tabletek, zapasy czerwonego fosforu oraz inne narkotyki, w tym kokainę i ketaminę. Podczas przeszukań znaleziono również trzy jednostki broni palnej, setki kartonów nielegalnych papierosów, fałszywe dokumenty tożsamości oraz skradzione tablice rejestracyjne. Majątek zabezpieczony przez państwo robi wrażenie – to 14 samochodów oraz gotówka w kwocie blisko 9 milionów koron.

Obecnie dziesięciu z jedenastu oskarżonych przebywa w areszcie tymczasowym, czekając na proces. Czeska prokuratura wystąpiła również o ekstradycję dwóch obcokrajowców, którzy mieli brać udział w tym międzynarodowym procederze. Dla liderów grupy oraz ich najbliższych współpracowników prokuratura domaga się surowych kar – za handel substancjami psychotropowymi w ramach zorganizowanej grupy grozi im od 8 do nawet 18 lat pozbawienia wolności. Sprawa ta rzuca nowe światło na problem łatwego dostępu do prekursorów za polską granicą i determinację grup przestępczych, które do swojej działalności nie wahają się angażować nawet najbliższych członków rodziny.

Galeria zdjęć, fot. czeska policja:

Podziel się ze znajomymi!

W celu zapewnienia jak najlepszych usług online, ta strona korzysta z plików cookies.

Jeśli korzystasz z naszej strony internetowej, wyrażasz zgodę na używanie naszych plików cookies.