To historia, która przed laty wstrząsnęła również mieszkańcami naszego regionu. W czeskim Hrádku nad Nisou, tuż przy granicy z Polską, doszło do brutalnej próby zabójstwa na stacji benzynowej. Po niemal dwóch dekadach specjalny zespół czeskiej policji zidentyfikował napastnika. Mimo sukcesu śledczych, sprawca nie trafi jednak za kratki – sprawa oficjalnie się przedawniła.
Fot. archiwum
Do dramatycznych wydarzeń doszło we wrześniu 2007 roku. Wczesnym rankiem na stację paliw w sąsiadującym z Bogatynią Hrádku nad Nisou wszedł mężczyzna, udając klienta zainteresowanego zakupem towaru. W pewnym momencie, bez żadnego wyraźnego powodu, zaatakował znajdującego się wewnątrz 60-letniego mężczyznę (męża właścicielki stacji). Napastnik zadał mu kilka ciosów nożem w klatkę piersiową.
Ofiara przeżyła ten brutalny atak wyłącznie dzięki ogromnemu szczęściu – ostrze noża o włos ominęło narządy ratujące życie.
Śledztwo przez lata utknęło w martwym punkcie, choć policja dysponowała rysopisem sprawcy (krótko ścięty blondyn, ok. 170–180 cm wzrostu, ubrany w charakterystyczną kurtkę z napisami). Z czasem sprawę przejął specjalny zespół wywiadowczo-śledczy czeskiego Prezydium Policji – grupa Tempus, która zajmuje się rozwiązywaniem najbardziej skomplikowanych i nierozwiązanych zbrodni sprzed lat.
Dzięki nowoczesnym metodom kryminalistycznym i ponownej analizie dowodów, śledczym udowodniło się bezsprzecznie ustalić, kto stał za atakiem sprzed 19 lat.
Mimo że policja wie już dokładnie, kto próbował zabić na przygranicznej stacji, sprawca nie usłyszy zarzutów i nie stanie przed sądem. Czeskie służby musiały oficjalnie umorzyć postępowanie.
„Sprawa została odłożona z powodu niedopuszczalności ścigania karnego, ponieważ w międzyczasie doszło do przedawnienia odpowiedzialności karnej” – poinformował rzecznik Prezydium Policji Republiki Czeskiej, Jakub Vinčálek.
W 2007 roku okres przedawnienia dla prób zabójstwa wynosił w Czechach 15 lat (lub 20 lat w przypadku najcięższych kategorii przestępstw). Czas od momentu popełnienia czynu ubiegł nieubłaganie, co zablokowało możliwość wymierzenia sprawiedliwości.
Policja nie ujawnia szczegółowych danych personalnych mężczyzny ani tego, jakimi dokładnie metodami wpadła na jego trop po tylu latach.
Mimo braku kary dla sprawcy, przypadek z Hrádka nad Nisou pokazuje, jak ogromne postępy poczyniła czeska kryminalistyka. Pokazuje to również mieszkańcom całego trójstyku (Bogatynia – Zittau – Hrádek), że dawne zbrodnie popełnione w regionie nie zostają zapomniane, a policja wraca do nich nawet po dekadach.