W niedzielę 26 lipca 2026 roku, około godziny 13:30, do Komendy Straży Miejskiej w Bogatyni wpłynęło zgłoszenie, które na chwilę wytrąciło funkcjonariuszy z codziennego rytmu patrolowania. Mieszkaniec miasta zawiadomił, że na terenie jego posesji, konkretnie w ogrodzie, zauważył węża. Ponieważ nie był pewien, czy ma do czynienia z niegroźnym gadem, czy z czymś bardziej „jadowitym”, poprosił o pomoc.
Fot. Straż Miejska w Bogatyni
Strażnicy nie zwlekali. Jak poinformowała Straż Miejska w Bogatyni, „niezwłocznie udali się na miejsce i w bezpieczny sposób odłowili gada”. Operacja przebiegła sprawnie – bez pościgów, bez dramatycznych scen i bez użycia specjalistycznego sprzętu do łapania anakond. Po konsultacji z lekarzem weterynarii ustalono, że intruz to zaskroniec zwyczajny – gatunek całkowicie niegroźny dla człowieka.
„Po potwierdzeniu, że zwierzę nie stanowi zagrożenia, funkcjonariusze wypuścili je na łono natury, z dala od skupisk ludzkich” – przekazała Straż Miejska. Dzięki temu wąż mógł wrócić do swojego naturalnego środowiska, a mieszkańcy posesji nie muszą już nerwowo zerkać za każdy krzak w ogrodzie.
W komunikacie służby podkreśliły też postawę zgłaszającego: „Dziękujemy mieszkańcowi za odpowiedzialną postawę oraz przypominamy, że w przypadku napotkania dzikiego zwierzęcia zachowajmy spokój i powiadommy odpowiednie służby”.
I tak oto bogatyńska Straż Miejska po raz kolejny pokazała, że jej kompetencje wykraczają poza mandaty i dzikie wysypiska. Tym razem musieli zmierzyć się z wężem, który najwyraźniej uznał, że prywatny ogród to świetne miejsce na popołudniową drzemkę. Na szczęście wszystko skończyło się happy endem – dla człowieka, dla gada i dla spokojnego niedzielnego popołudnia w Bogatyni.