W czwartek wieczorem w jednej z firm znajdujących się w strefie przemysłowej w Hrádku nad Nisou – tuż przy granicy z Polską – doszło do tragicznego zdarzenia. Mimo kilkudziesięciominutowej walki o życie, nie udało się uratować mężczyzny w średnim wieku.
Zdjęcie przykładowe, fot. archiwum
Do zdarzenia doszło w czwartek, 29 października, około godziny 18:30. Na teren jednego z zakładów produkcyjnych w strefie przemysłowej w Hrádku nad Nisou wezwano pogotowie ratunkowe. Jako pierwsi na miejsce przybyli miejscowi strażacy, działający w ramach systemu first responder (przeszkolonych ratowników udzielających pomocy przed przyjazdem karetki). Strażacy niezwłocznie rozpoczęli resuscytację krążeniowo-oddechową i użyli automatycznego defibrylatora zewnętrznego (AED).
Chwilę później do akcji dołączyły naziemne zespoły ratownictwa medycznego z Hrádku nad Nisou oraz lekarz z Liberca. Mimo natychmiastowej reakcji i długo prowadzonej akcji ratunkowej, mężczyzny nie udało się uratować.
— Resuscytacja nie przyniosła skutku, a przybyły na miejsce lekarz stwierdził zgon — poinformował rzecznik Pogotowia Ratunkowego Kraju Libereckiego, Michael Georgiev cytowany przez Liberecki Dziennik.
Okoliczności i bezpośrednia przyczyna śmierci mężczyzny w średnim wieku nie są na ten moment znane. Jak przekazały czeskie służby, dokładne powody zgonu ma wyjaśnić sekcja zwłok.
Strefa przemysłowa w Hrádku nad Nisou znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie granicy i jest miejscem pracy wielu mieszkańców polsko-czesko-niemieckiego pogranicza, w tym pracowników z rejonu Bogatyni.