Niezwykła i pełna napięcia sytuacja rozegrała się 3 listopada 2026 roku w godzinach wieczornych. Mieszkaniec wracający ze Zgorzelca do Bogatyni na wysokości Krzewiny usłyszał nagły huk dochodzący z przodu pojazdu. Po natychmiastowym zatrzymaniu auta okazało się, że w przedniej części pojazdu, w okolicy tak zwanego grilla, utknął żywy szop pracz.
Fot. Straż Miejska w Bogatyni
Kierujący wykazał się ogromną rozsądnością i empatią. Obawiając się, że podczas samodzielnej próby uwolnienia zwierzęcia mógłby zrobić mu krzywdę, nie próbował działać na własną rękę, lecz przyjechał prosto pod Komendę Straży Miejskiej w Bogatyni.
Funkcjonariusze lokalnej formacji mundurowej na co dzień stoją na straży porządku publicznego, ochrony środowiska oraz dobrostanu zwierząt na terenie gminy. Ich codzienna praca obejmuje nie tylko interwencje porządkowe, ale także szybkie reagowanie w sytuacjach kryzysowych z udziałem dzikiej fauny, co w tym przypadku okazało się kluczowe.
Strażnicy natychmiast zareagowali na zgłoszenie i wezwali na miejsce lekarza weterynarii. Specjalista zastosował premedykację, dzięki której możliwe było bezpieczne i bezstresowe uwolnienie szopa z pułapki. Zwierzę zostało oswobodzone i obecnie przebywa pod fachową opieką weterynaryjną.
Przedstawiciele służb nie kryją wdzięczności wobec kierowcy. Jak przekazała Straż Miejska w Bogatyni: „Dziękujemy kierującemu za reakcję, wrażliwość i decyzję o pomocy dla zwierzęcia”.

