W sobotę wieczorem, 5 lipca, na terenie regionu frydlantskiego rozpoczęły się intensywne poszukiwania zaginionego 48-letniego Marka Juny. Mężczyzna wyszedł z domu po spotkaniu towarzyskim w nocy i od tamtej pory nie powrócił do miejsca zamieszkania. W akcję zaangażowane są znaczne siły czeskiej policji oraz straży pożarnej.
Zdjęcie - liberecka policja
W poszukiwaniach w terenie biorą udział dostępne patrole policyjne, specjalistyczny zespół wsparcia z dronem, a także przewodnicy psów policyjnych, wyszkolonych do przeszukiwania rozległych obszarów. Od wczoraj wieczorem do działań dołączyli również strażacy, co świadczy o rosnącej obawie o los zaginionego.
Rzeczniczka policji, Klára Jeníčková, potwierdziła, że zgłoszenie o zaginięciu pana Juny wpłynęło w sobotę. „Mogę potwierdzić, że dzisiaj otrzymaliśmy zgłoszenie o zaginionym mężczyźnie, który wyszedł z domu w nocy i jeszcze tam nie dotarł. Wszystkie dostępne patrole są obecnie na miejscu, gdzie był ostatnio widziany, i w okolicy. Zespół wsparcia z dronem oraz przewodnicy psów policyjnych z psami przeszkolonymi do przeszukiwania całego obszaru są zaangażowani w poszukiwania” – poinformowala Jeníčková.
Według wstępnych informacji policji, zaginięcie mężczyzny nie jest związane z problemami zdrowotnymi ani innymi poważnymi przyczynami, które mogłyby bezpośrednio zagrażać jego życiu. Mimo to, rodzina ma uzasadnione obawy o jego zdrowie i bezpieczeństwo.
Zaginiony Marek Juna został już wprowadzony do policyjnej bazy danych osób zaginionych. Ma około 185 cm wzrostu, wygląda młodziej niż wskazuje wiek, jest średniej budowy ciała, ma siwiejące włosy i pełną brodę. Kolor jego oczu to brąz. Policja podkreśla, że zaginiony nie jest osobą niebezpieczną ani uzbrojoną.
Wszystkie osoby, które mogły widzieć pana Marka Junę lub posiadają jakiekolwiek informacje na temat jego miejsca pobytu, proszone są o pilny kontakt z najbliższą jednostką czeskiej policji. Każda informacja może okazać się kluczowa dla odnalezienia zaginionego.