Polacy od lat cenią czeską kuchnię za jej smaki i przystępne ceny. Jak informuje "Fakt", najnowsze doniesienia reportera gazety, Łukasza Woźnicy, potwierdzają, że tuż za polską granicą można znaleźć prawdziwe gastronomiczne skarby. Jak napisał "Fakt", w urokliwym Frydlancie reporter natknął się na lokal, gdzie dwudaniowy obiad kosztuje zaledwie 17 złotych.

Czeski obiad, zdjęcie przykładowe, fot. archiwum 

Frydlant, malowniczo położony w pobliżu trójstyku granic Polski, Czech i Niemiec, to miasto znane z zabytkowego rynku i imponującego zespołu pałacowo-zamkowego. Jak relacjonuje "Fakt", przez to miasteczko często przejeżdżają podróżni zmierzający z polskich miejscowości, takich jak Świeradów-Zdrój czy Szklarska Poręba, w kierunku Bogatyni. To właśnie tu, w jednej z zabytkowych kamieniczek, tuż obok rynku, kryje się "Jídelna u Prošků" – miejsce, które, jak podaje "Fakt", zaskakuje nie tylko autentyczną czeską kuchnią, ale i niewiarygodnie niskimi cenami.

"Jídelna u Prošků" to unikatowe połączenie lokalu gastronomicznego i sklepu. Oprócz możliwości zjedzenia smacznego i sycącego posiłku, klienci mogą nabyć tu półprodukty wytwarzane na miejscu oraz świeże mięso. Jak podkreśla "Fakt", to sprawia, że miejsce to wyróżnia się na tle typowych polskich restauracji czy barów.

Menu lokalu, wypisane na ścianie, zaskakuje przede wszystkim cenami. Jak wyliczył reporter "Faktu", duża porcja zupy kosztuje od 6 do 6,70 zł, a popularne czeskie flaczki to wydatek rzędu 7,75 zł. Drugie dania są równie przystępne cenowo, oscylując w granicach 17 do 24 zł. Jak podaje gazeta, prawdziwym hitem jest jednak węgierski gulasz wołowy z knedlikami, dostępny zawsze w stałej cenie 14 zł, który reporter "Faktu" ocenił jako "absolutnie idealny".

Największą gratką jest zestaw dnia – zupa i drugie danie za 99 koron, czyli 17 zł. Jak opisuje "Fakt", podczas ostatniej wizyty reportera, w zestawie znalazły się barszcz ukraiński z mięsną wkładką oraz wędzona szynka na ciepło z kapustą i knedlikami. Zamówienie tych dań osobno kosztowałoby ponad 28 zł, co, jak zauważa gazeta, czyni zestaw dnia prawdziwą okazją.

Jak informuje "Fakt", "Jídelna u Prošků" oferuje również opcje dla wegetarian, takie jak knedle z morelami, które za mniej niż 20 zł są w stanie nasycić dwójkę głodnych dzieci. Miłośnicy czeskich klasyków mogą skosztować smażonego sera z sosem tatarskim, podawanego z frytkami lub ziemniakami, za niecałe 22 zł.

Nie brakuje też lokalnych napojów. Półlitrowy kufel piwa kosztuje zaledwie 6,70 zł, a dla zwolenników napojów bezalkoholowych dostępne są Kofola i lemoniady z dystrybutora, o czym również pisze "Fakt".

Mimo zachwycających smaków i cen, lokal ma jedną istotną wadę – ograniczone godziny otwarcia. Jak podaje "Fakt", "Jídelna u Prošků" zaprasza gości od poniedziałku do piątku w godzinach od 7:30 do 14:30. Może to stanowić wyzwanie dla turystów planujących późniejsze wizyty.

Wizyta we Frydlancie to kolejny dowód na to, że czeska gastronomia niezmiennie przyciąga Polaków. Jak podsumowuje "Fakt", smaczne, sycące posiłki w cenach, które w Polsce wydają się już nieosiągalne, sprawiają, że wizyta w tym urokliwym miasteczku staje się obowiązkowym punktem na kulinarnej mapie każdego podróżnika. Jeśli planujesz wycieczkę na południe, warto uwzględnić Frydlant jako punkt na szlaku gastronomicznych odkryć.

Podziel się ze znajomymi!

W celu zapewnienia jak najlepszych usług online, ta strona korzysta z plików cookies.

Jeśli korzystasz z naszej strony internetowej, wyrażasz zgodę na używanie naszych plików cookies.