Mamy przyjemność przedstawić wywiad z artystami, którzy wraz z zespołem przez tworzyli niezwykłe dzieła sztuki sakralnej. Mowa o witrażach w kościele w Bogatyni, a w szczególności o dwóch ostatnich, które zdobią prezbiterium – witrażach z postaciami świętych Piotra i Pawła. Proces ich powstawania był prawdziwym wyzwaniem, nie tylko ze względu na rozmiar i złożoność techniczną, ale także na fakt, że była to praca zbiorowa, angażująca wiele stron: konserwatora, kurię legnicką, radę parafialną, proboszcza i parafian. Dowiemy się, jak wyglądało to niezwykłe przedsięwzięcie od podszewki

bogatynia.info.pl: – Wspominacie o procesie projektowania jako pracy zbiorowej. Jakie największe wyzwania napotykaliście jako Pracownia w koordynacji tak wielu różnych opinii i oczekiwań? Jakie strategie wypracowaliście przez lata, aby dochodzić do konsensusu?

Pracownia Witraży Antoniów - Beata i Marcin Chlebowscy: Proces projektowy to jeden z najważniejszych etapów powstawania witraży. To on decyduje o tym, jak witraże będą się ostatecznie prezentować, kształtuje wizję i przekaz. W kościele pod wezwaniem świętych apostołów Piotra i Pawła w Bogatyni prace rozpoczęliśmy w 2022 roku. W sumie wypełniliśmy witrażami dwanaście okien, dziesięć z nich to witraże ornamentowe, dwa – w prezbiterium – z postaciami patronów kościoła. Wszystkie nasze prace powstają na zamówienie. Propozycje projektowe zawsze są wynikiem rozmów i konsultacji. W przypadku tej pracy głos zabierali: konserwator zabytków, kuria legnicka, proboszcz, rada parafialna i parafianie. Po wysłuchaniu stron powstała pierwsza seria rysunków, potem kolejne. Właśnie w taki sposób pracujemy. Proponujemy różne wersje, różne rozwiązania, dajemy klientom wybór, jesteśmy otwarci na dyskusję i zmiany. Dlatego też nazywamy ten etap procesem projektowym i w taki właśnie sposób dochodzimy do konsensusu.

– Od 1990 roku stworzyliście zapewne wiele projektów wstępnych. Czy jest jakiś konkretny element lub pomysł, który musiał zostać odrzucony, a za którym osobiście tęsknicie, lub który był dla Was szczególnie wartościowy, a nie mógł zostać zrealizowany?

Tworzymy witraże pod szyldem "Pracowni Witraży Antoniów" od 35 lat. Od początku jesteśmy pracownią autorską. Ostatecznie projekty, które oferujemy, uwzględniają wszystkie okoliczności, wskazówki i uwagi, są jednak wizją wynikającą z naszej wrażliwości, przemyśleń i doświadczeń. Wśród propozycji projektowych zawsze znajduje się jedna "najbardziej nasza", ta, do której jesteśmy szczególnie przekonani. Różnie bywa – czasami zostaje pominięta, zdarza się też, że zmienia wyobrażenie inwestora i zostaje przyjęta do realizacji. Z takich momentów cieszymy się bardzo.

– Witraże ze świętymi Piotrem i Pawłem to ikoniczne postacie. Jakie elementy ich historii lub symboliki były dla Pracowni kluczowe podczas projektowania, aby odzwierciedlić je w szkle, biorąc pod uwagę Wasze bogate doświadczenie w sakralnych realizacjach?

Przystępując do realizacji danego projektu, wchodzimy w osobny, wyjątkowy świat. Witraże takie jak te – ze świętymi Piotrem i Pawłem – wymagają szczególnego przygotowania, zrozumienia tematu i zaangażowania emocjonalnego. Przed przystąpieniem do projektowania sporo czytaliśmy, poznawaliśmy losy postaci, zagłębialiśmy się w przekaz. Język witraży sakralnych to język symboli. Za nimi kryją się historie i znaczenia. Interpretacja postaci, kolory, atrybuty – wszystko to niesie treść.

– Trzy lata to znaczący okres pracy. Czy potraficie wskazać moment, w którym jako Pracownia czuliście największe zniechęcenie w trakcie tego projektu w Bogatyni, oraz moment, w którym projekt nabrał skrzydeł, dając Wam największą satysfakcję?

Tak, wydaje się, że prawie 3 lata to długo. Ale to zależy, z jakiej perspektywy patrzymy. Dla galopującego, współczesnego świata, który jest niecierpliwy – to długo. Dla realizacji witrażowych to normalne. Przypomnę, że praca przy witrażach to rzemiosło, rękodzieło – od czasów średniowiecza niewiele się zmieniło. Owszem, mamy udoskonalone narzędzia: piece elektryczne, sterowane, do wypału malatur, elektryczne lutownice, ale etapy realizacji są takie same, praca nadal jest wykonywana ręcznie przez człowieka – to stanowi o jej wartości.

Prawdą jest, że terminy realizacji są dla nas wyzwaniem. Ta praca nie lubi pośpiechu. Konieczna jest przestrzeń na myślenie, możliwość zmiany, poprawienie czegoś. Sztywne ramy czasowe zawężają te możliwości. Często przytaczamy historię powstawania witraży do katedry we Fryburgu. W 1895 roku 25-letni wówczas Józef Mehoffer wygrał konkurs na wykonanie witraży. Realizacja zajęła 40 lat – trudno to sobie dzisiaj wyobrazić.

– Praca z tak dużymi formatami wiąże się z pewnymi wyzwaniami technicznymi. Biorąc pod uwagę Wasze trzydziestoletnie doświadczenie, czy moglibyście opowiedzieć o największej trudności technicznej, którą napotkaliście podczas realizacji tego konkretnego projektu i jak poradziliście sobie z nią, wykorzystując wiedzę Pracowni?

W duecie Beata Chlebowska i Marcin Chlebowski, jak już wspomniałam, pracujemy 35 lat. Nadal się uczymy. Świat witraży to bezgraniczna kraina – zgłębiając go, a w naszym przypadku jest to główny temat naszego życia, można uczyć się bez końca. W podejściu do witraży, zwłaszcza tych o dużych formatach, doświadczenie pomaga na każdym etapie – od projektowania do składania w listwy ołowiane.

Trudnością jest to, że nie ma identycznych sytuacji. Każda realizacja potrzebuje osobnej analizy. Szczególnie malowanie – witraże są dziedziną malarstwa – wymaga wiedzy i umiejętności. Malujemy w bardzo specyficzny sposób – na podświetlanych stołach, pozwala to widzieć elementy szklane w świetle przechodzącym. Do tworzenia warstwy malarskiej używamy farb na bazie tlenków metali, kolejne malatury wypalane są w piecu w temperaturze około 600 stopni Celsjusza, wtapiają się w powierzchnię szkła.

W przypadku witraży do kościoła w Bogatyni – w witrażach ornamentowych malowane są bordiury, te z postaciami świętych malowane są w całości – dzięki temu widzimy twarze, draperie, dłonie, stopy, promienie aureoli, gołębia symbolizującego Ducha Świętego itd.

– Jakie nieoczekiwane odkrycia lub lekcje wyniosła Pracownia Witraży Antoniów z tego projektu w Bogatyni, zarówno w kontekście artystycznym, jak i w organizacji pracy?

Mając świadomość, że kościół jest miejscem publicznym, ważnym dla wielu osób, dla katolików strefą sacrum, staraliśmy się konsultować nasze wyobrażenia i efekty poszczególnych etapów pracy. Do współpracy na pewnych etapach zaprosiliśmy dwoje młodych artystów – naszego syna Jonasza Chlebowskiego i Marię Jerkę, studentkę Wydziału Szkła i Ceramiki. Rozmowy z nimi, ich opinie w kwestiach wyrazu artystycznego, korekty, pochwały lub krytyka były dla nas bardzo cenne i wniosły wiele w ostateczny kształt witraży.

– Patrząc na gotowe witraże w Bogatyni, co czujecie jako Pracownia Witraży Antoniów, gdy widzicie światło przechodzące przez Wasze dzieło i wiecie, że będzie ono służyć wspólnocie przez dziesiątki, a może setki lat?

Kulminacją każdej pracy jest montaż witraży w miejscu przeznaczenia. To właśnie wtedy przechodzące światło ożywia je – w nas wywołuje to duże emocje, jest to chwila prawdy. W pracowni mamy różne sposoby na podświetlanie kwater podczas pracy, ale dopiero w tym momencie możemy w pełni zobaczyć, czy to, co stworzyliśmy w wyobraźni – połączenie materii i światła – daje oczekiwany efekt.

Uważamy, że ludzie, którzy pasjonują się tym, co robią, mają wielkie szczęście. Zaliczamy się do tych szczęściarzy. Sądzimy, że pokora, rozterki – w dobrym tego słowa znaczeniu – oraz ciągłe uczenie się są w tej pracy wskazane. Prowadzą do rozwoju i satysfakcji, ale też do odwagi pójścia w nie do końca znanym kierunku własnej kreacji.

Zdjęcie ze zbiorów Pracowni

Podziel się ze znajomymi!

W celu zapewnienia jak najlepszych usług online, ta strona korzysta z plików cookies.

Jeśli korzystasz z naszej strony internetowej, wyrażasz zgodę na używanie naszych plików cookies.