Niewyjaśniona tajemnica podziemnych tuneli, które miałyby znajdować się pod terenem obecnego GS-u w Bogatyni, wciąż budzi kontrowersje i ciekawość. Od lat pasjonaci historii w regionie, w tym Wiesław Zbyszyński, apelują do władz i mieszkańców, sugerując, że podziemia dawnej fabryki amunicji mogą skrywać zarówno potencjalne zagrożenie, jak i historyczny skarb. Nasz film o założycielu fabryki, wygenerowany przez sztuczną inteligencję, na nowo przywołał temat do dyskusji publicznej
Dzisiejsza ulica Kościuszki, fot. bogatynia.info.pl
Materiały filmowe udostępniane kilka lat temu przez pana Zbyszyńskiego, bazujące na relacjach świadków, podają, że pod ziemią w Bogatyni ma znajdować się rozbudowany system tuneli.
Jak twierdzi Zbyszyński, wejście do tych podziemi jest obecnie zablokowane i niedostępne, a całe wnętrze miałoby być zalane wodą. Zbyszyński wskazuje, że problemem nie jest brak wiedzy o lokalizacji wejścia, lecz interesy osób trzecich, które mogłyby blokować wyjaśnienie sprawy.
Najbardziej niepokojąca z hipotez wysuwanych przez Zbyszyńskiego dotyczy potencjalnej zawartości tuneli. Uważa się, że w końcowej fazie II wojny światowej podziemia te mogły zostać wykorzystane jako magazyn dla produkowanej w fabryce amunicji (mowa jest o pociskach o znacznych rozmiarach i wadze).
Zbyszyński, powołując się na argument bezpieczeństwa publicznego, sugeruje, że na placu GS-u wciąż porusza się ciężki sprzęt, a ciągłe wibracje mogłyby doprowadzić do rozpadu butwiejących skrzyń i w konsekwencji – do wybuchu.
"Mogłoby się zdarzyć tak, że Pewnego dnia zbutwiałe skrzynie zaczną się rozpadać (...) i dojdzie do wybuchu" – ostrzega Zbyszyński w swoich relacjach.
Inne przypuszczenia koncentrują się na wartości historycznej. Podnoszona jest hipoteza, że tunele mogły posłużyć do ukrycia depozytów wojennych, podobnie jak inne miejsca na Dolnym Śląsku, w których zdeponowano zbiory muzealne i archiwalne przed zbliżającym się frontem.
Zbyszyński zwraca uwagę, że próby eksploracji podejmowane w latach 70. XX wieku (mało efektywne pompowanie wody) zostały szybko zaniechane.
Według niego, Bogatynia nie powinna być gorsza od innych miast regionu, takich jak Lubań, gdzie podobne zagadki zostały już wyjaśnione.
"Czas otworzyć kapsułę czasu jak to zrobiono w Lubaniu" – nawołuje Zbyszyński, wzywając do współpracy "poważnych odkrywców historii", którzy, używając nowoczesnej techniki (jak np. mały otwór kontrolny, a potem pompy dużej przepustowości), mogliby raz na zawsze rozwiać wątpliwości dotyczące bogatyńskich podziemi.
Niewątpliwie wojenna Bogatynia żyła w cieniu nazistowskiej zbrojeniówki. Tajna produkcja silników odrzutowych III Rzeszy ulokowana była w Bogatyni (dawne Reichenau)!
Opublikowana przez Muzea Miejskie w Zittau (Städtische Museen Zittau) praca pt. „Mit Zittwerke. Koncern Zbrojeniowy z Czasów Nazistowskich i jego Postrzeganie” (Mythos Zittwerke. Ein Rüstungskonzern der NS-Zeit und seine Wahrnehmung) rzuca nowe światło na historię Bogatyni w ostatnich latach II wojny światowej.
Publikacja podważa powielane od dziesięcioleci mity i sensacyjne opowieści, zwłaszcza te o podziemnych fabrykach w Sieniawce, a zamiast tego dostarcza twardych dowodów na to, że Bogatynia była kluczowym, zdecentralizowanym ogniwem tajnego przemysłu lotniczego.
Zittwerke A.-G. było firmą-przykrywką (Tarnfirma) należącą do słynnych zakładów Junkers Flugzeug- und Motorenwerke. Jej zadaniem była ukryta produkcja strategicznych elementów, przede wszystkim silników turboodrzutowych Jumo 004, z dala od nalotów alianckich.
W ramach oddziału Reichenau (Bogatynia) funkcjonowały co najmniej cztery zakłady, wykorzystujące lokalną infrastrukturę, głównie przedwojenne tkalnie i przędzalnie:
- Zakład Tkacki Preibisch: prowadził faktyczną produkcję dla koncernu,
- Zarząd Przemysłowy: służył jako kuźnia, tłocznia, a przede wszystkim jako magazyn materiałów oraz miejsce zakwaterowania dla pracowników,
- Firmy Breuer (N. W. i R.): Wykonywały niezbędną kontrolę jakości i materiałów.
Na początku 1945 roku w tych bogatyńskich zakładach pracowało łącznie ponad stu pracowników, stanowiąc ważny punkt na logistycznej mapie niemieckiej zbrojeniówki. Dokument wspomina również o magazynach w Bogatyni, ale nie podaje, że były one podziemne.
Autorzy, w tym badacz Bartholomäus Nowak, stawiają sobie za cel oddzielenie historycznych faktów od legend, które narosły wokół Zittwerke, w tym tych krążących w polskiej przestrzeni publicznej.
Potwierdzają, że choć nie było tu rozległych podziemnych bunkrów, rola Bogatyni jako centrum produkcyjnego i logistycznego dla zaawansowanej technologii nazistowskiej była niepodważalna. To ważny impuls dla lokalnych historyków, by spojrzeć na dziedzictwo architektoniczne regionu pod nowym kątem.
Źródło: Mythos Zittwerke. Ein Rüstungskonzern der NS-Zeit und seine Wahrnehmung (Mit Zittwerke. Koncern Zbrojeniowy z Czasów Nazistowskich i jego Postrzeganie). Wydawca: Städtische Museen Zittau (Muzea Miejskie w Zittau), Verlag Gunter Oettel, Görlitz/Zittau 2024.