Przedostatnia w 2025 roku sesja Rady Miejskiej w Bogatyni przejdzie do historii nie tylko ze względu na podjęte decyzje finansowe, ale przede wszystkim ze względu na bezprecedensowo szczere i ostre wystąpienie burmistrza Wojciecha Dobrołowicza. Włodarz miasta, broniąc obniżenia dopłat do wody, wypowiedział wojnę „internetowemu populizmowi” i ogłosił koniec ery „krainy mlekiem i miodem płynącej”.
Wczoraj odbyły się dwie sesje: jedna dotycząca obniżenie dopłat do wody i druga budżetowa, fot. W. Dobrołowicz/Facebook.com
Sesja, zwołana w trybie nadzwyczajnym na wniosek burmistrza, od pierwszych minut upływała w ciężkiej atmosferze. Dobrołowicz przedstawił radnym ponurą diagnozę stanu finansów gminy. Jak ujawnił, pierwotny projekt budżetu na 2026 rok zakładał gigantyczny deficyt rzędu ponad 50 milionów złotych.
– Szukaliśmy optymalnego rozwiązania, które nie wymuszałoby drastycznych cięć, ale one stają się coraz bardziej konieczne – mówił burmistrz. Po serii „budżetowych operacji” deficyt zredukowano do 26 milionów złotych, które gmina sfinansuje kredytem. Włodarz podkreślił, że pożyczka pójdzie wyłącznie na inwestycje, by nie „przejadać” pożyczonych pieniędzy na wydatki bieżące. Jako winowajców sytuacji wskazał czynniki zewnętrzne: spadek wpływów z PIT i CIT o blisko 6 mln zł, wzrost płacy minimalnej oraz drastyczne podwyżki cen energii po wygaśnięciu rządowych taryf osłonowych.
Największy spór wywołał punkt dotyczący uchwały o dopłatach do wody i ścieków. Burmistrz zaproponował stawki niższe niż dotychczas, co w praktyce oznacza wzrost rachunków dla mieszkańców.
Radny Wiesław Trypuć nie krył oburzenia, składając wniosek o utrzymanie dopłat na poziomie z 2025 roku (1,65 zł netto za wodę i 4,15 zł za ścieki). Argumentował, że różnica w skali całego budżetu to „zaledwie” 200 tysięcy złotych, które gmina mogłaby pokryć z rezerw. Podobne zdanie wyraził radny Artur Sienkiewicz, apelując o wstrzymanie się z podwyżkami do czasu planowanej reorganizacji oświaty.
Burmistrz Dobrołowicz odpowiedział na to wyjątkowo ostro:
– My dzisiaj koncentrujemy się i robimy batalię o 50 groszy do metra sześciennego. Jeżeli państwo nie są w stanie pod naporem komentarzy w internecie zmienić dopłaty o 50 groszy, to jak państwo będą podejmować decyzje w zakresie szkół czy śmieci? To jest nasza wspólna odpowiedzialność.
W kluczowym momencie sesji burmistrz odniósł się do atmosfery panującej w mediach społecznościowych i na lokalnych portalach. Przyznał, że jest celem bezpardonowych ataków, a sprawa dopłat stała się pożywką dla „hejterów”.
– Ja też bym chciał się lansować przed kamerą i mówić, że mamy zieloną wyspę. Ale tak nie jest – grzmiał Dobrołowicz. – Mogłybym zacytować tutaj wulgarnie, jakie wpisy otrzymuję i jakie sprawy w sądzie mam wytoczone. Ja i pani skarbnik mamy odpowiedzialność prawną i dyscyplinarną. Państwu [radnym] jest łatwo, bo podnosząc rękę, nie ponoszą państwo żadnej odpowiedzialności.
Burmistrz zaznaczył, że nie zamierza ulegać presji internetowych komentarzy, które jego zdaniem kreują fałszywy obraz Bogatyni jako gminy, którą „na wszystko stać”.
Stanowisko burmistrza mocno wsparł radny Artur Oliasz, który przypomniał o „grzechu pierworodnym” Bogatyni – budowie w latach 90. oczyszczalni ścieków na 100 tysięcy osób, podczas gdy gmina ma ułamek tej liczby mieszkańców. – Nie można utrzymywać czegoś, co jest wykorzystywane w 15 procentach przy obecnych cenach prądu – zauważył Oliasz, dodając, że niepodejście do uchwały o dopłatach skutkowałoby tym, że mieszkańcy zapłaciliby pełną stawkę (ponad 32 zł), zamiast obecnych ok. 27 zł.
Ostatecznie wniosek radnego Trypucia o wyższe dopłaty został odrzucony (m.in. z powodów formalnych – braku wskazania realnego źródła finansowania). Uchwała burmistrza przeszła stosunkiem głosów 17 „za” do 4 „wstrzymujących się”.
Sesja zamknęła się w atmosferze niepewności. Burmistrz Dobrołowicz wyraźnie zasygnalizował, że to dopiero początek: przed Bogatynią trudna reorganizacja oświaty, walka z deficytem szpitala (SPZOZ generuje stratę ok. 14 mln zł) oraz prawdopodobne podwyżki cen wywozu śmieci (przypomnijmy, że co roku dopłacamy kilka milionów z budżetu). Burmistrz zapowiedział, że w lutym 2026 r. przedstawi plan reorganizacji oświaty, bo „koszty są nie do udźwignięcia” przy obecnej demografii.
Wizerunek Bogatyni jako najbogatszej gminy w regionie oficjalnie legł w gruzach w sali obrad Rady Miejskiej – teraz zastąpił go język twardych liczb, oszczędności i kredytów.
Co sądzicie o wystąpieniu Burmistrza? Czy faktycznie internetowy hejt paraliżuje pracę radnych, czy może mieszkańcy mają prawo do ostrej krytyki w obliczu podwyżek? Czekamy na Wasze głosy - tylko te merytoryczne.