W minioną sobotę granica państwowa przestała dzielić, a stała się miejscem wspólnej pracy i integracji. Mieszkańcy polskiego Opolna-Zdroju oraz czeskich Václavic połączyli siły, by zadbać o czystość wspólnego regionu. O sukcesie tej wyjątkowej inicjatywy poinformował radny Przemysław Kiślak.
Fot. P. Kiślak/Facebook.com
Choć poranek przywitał społeczników chłodem i gęstą mgłą, frekwencja dopisała po obu stronach granicy. Akcja objęła szeroki pas terenu – od Jasnej Góry, przez malownicze Opolno-Zdrój, aż po obszary dawnego Białopola. Uczestnicy, wyposażeni w rękawice i worki na śmieci, ruszyli w teren, by przywrócić blask miejscom codziennych spacerów.
Inicjatywa miała wymiar nie tylko ekologiczny, ale przede wszystkim społeczny. Jak podkreślają organizatorzy, wspólne działanie pozwoliło na zacieśnienie więzów między sąsiadami, którzy na co dzień mieszkają tuż obok siebie, oddzieleni jedynie symboliczną linią na mapie.
„To była nie tylko akcja sprzątania. To była przede wszystkim integracja sąsiadujących społeczności. Bo przecież granica powinna łączyć, a nie dzielić” – podsumował wydarzenie radny Przemysław Kiślak.
Szczególne uznanie skierowano w stronę gości z zagranicy. Czescy sąsiedzi z przygranicznych Václavic nie tylko aktywnie włączyli się w zbieranie odpadów, ale zadbali również o doskonałą atmosferę, która sprawiła, że praca stała się czystą przyjemnością.
Dzięki zaangażowaniu kilkudziesięciu osób, udało się uprzątnąć zalegające w zaroślach odpady, co natychmiast wpłynęło na estetykę krajobrazu. Teren stał się bardziej przyjazny dla spacerowiczów i turystów, którzy chętnie odwiedzają te okolice.
„Efekt? Bardziej czysty, milszy dla oka teren do spacerów i wspólnego spędzania czasu. Wasze zaangażowanie robi ogromną różnicę!” – dziękował mieszkańcom radny Kiślak, nie kryjąc podziwu dla licznej obecności mieszkańców Opolna, którzy stawili się na zbiórkę mimo wczesnej pory.
Wszystko wskazuje na to, że wspólne sprzątanie było jedynie wstępem do szerszej współpracy transgranicznej. Organizatorzy już teraz zapowiadają, że podobne wydarzenia na stałe wpiszą się w kalendarz lokalnych inicjatyw.
„To dopiero początek! Już planujemy kolejne wspólne akcje z naszymi sąsiadami – bo taka współpraca ma sens i przyszłość” – deklaruje Przemysław Kiślak.
Sobotnie wydarzenie pokazało, że dbałość o wspólne dobro nie zna granic językowych ani państwowych, a lokalna społeczność potrafi zjednoczyć się w imię czystszego środowiska i dobrosąsiedzkich relacji.