We wtorek, 12 maja 2026 roku, krótko po godzinie 18:00, Czechami wstrząsnęła wiadomość o zuchwałej kradzieży w bazylice świętego Wawrzyńca i świętej Zdzisławy w Jablonném v Podještědí, niedaleko polskiej granicy. Nieznany wówczas sprawca włamał się do świątyni w trakcie rozpoczynającego się nabożeństwa, kiedy system alarmowy chroniący relikwiarz był wyłączony, rozbił zabezpieczenia i zabrał bezcenną relikwię – czaszkę świętej Zdzisławy. Służby ratunkowe i policja otrzymały zgłoszenie o godzinie 18:20, a sam czyn zajął złodziejowi zaledwie piętnaście minut. Intensywne śledztwo przyniosło przełom w czwartek, 14 maja w godzinach popołudniowych, kiedy to czeskolipscy kryminalni zatrzymali w Mladej Boleslavi 35-letniego podejrzanego.
Fot. liberecka policja
Zatrzymany mężczyzna nie stawiał oporu, jednak początkowo przedstawił śledczym przygotowaną wcześniej wersję wydarzeń, według której jego nagła podróż do Jablonnégo v Podještědí była spowodowana wyłącznie sprawami osobistymi i rozstaniem z dziewczyną. Przełom nastąpił dopiero po niezwykle wyczerpującym, trwającym siedem godzin przesłuchaniu, podczas którego policjanci zastosowali niestandardowe metody psychologiczne. Podejrzany ostatecznie przyznał się do winy, ale przez długi czas odmawiał wskazania miejsca ukrycia narodowego skarbu. Gdy w końcu wyjawił prawdę, funkcjonariusze natychmiast udali się we wskazane miejsce w województwie środkowoczeskim. Tam odnaleźli przedmiot, w którym czaszka świętej Zdzisławy została już przez sprawcę zalana betonem. Specjalistyczne i bezinwazyjne badanie techniczne potwierdziło, że wewnątrz bloku znajduje się poszukiwana relikwia. Trafiła ona pod opiekę powołanych konserwatorów, których zadaniem będzie jak najbezpieczniejsze wydobycie jej z betonowej skorupy.
Kulisy i motywy działania sprawcy okazały się kompletnym zaskoczeniem dla organów ścigania. Dyrektor wydziału policji w Czeskiej Lipie, Petr Rajt, oraz rzeczniczka prasowa Ivana Baláková potwierdzili, że zatrzymanemu w ogóle nie zależało na zysku finansowym czy próbie sprzedaży bezcennej relikwii. Mężczyzna oświadczył do protokołu, że głęboko nie zgadzał się z publicznym wystawianiem szczątków świętej w kościele i jego intencją było zorganizowanie dla niej prywatnego pochówku. Finał tego planu miał nastąpić w piątek, 15 maja, kiedy to zabetonowana czaszka miała zostać wrzucona na samo dno rzeki, co na zawsze uniemożliwiłoby jej odzyskanie. Śledczy ustalili także, że sprawca był niezwykle zdeterminowany i przed dokonaniem przestępstwa modlił się do Boga, aby w bazylice nikogo nie spotkał, gdyż bez wahania użyłby przemocy wobec każdej osoby, która stanęłaby mu na drodze.
Drobiazgowe śledztwo wykazało, że zatrzymany doskonale znał topografię bazyliki, ponieważ w przeszłości mieszkał w Jablonném v Podještědí i regularnie odwiedzał to miejsce, choć obecnie na stałe przebywa w Mladej Boleslavi. Po dokonaniu kradzieży, około godziny 18:30, natychmiast odjechał samochodem do Centralnych Czech, a po drodze całkowicie zmienił swój wygląd – przebrał się w bluzę i spodnie dresowe innego koloru oraz zmienił jasne buty, które zarejestrowały kamery monitoringu i zapamiętali świadkowie. 35-latkowi, który nie był wcześniej karany, przedstawiono już zarzuty popełnienia przestępstwa kradzieży, za co grozi mu kara od dwóch do ośmiu lat pozbawienia wolności, a także zarzuty chuligaństwa i uszkodzenia cudzego mienia. Zastępca szefa wydziału kryminalnego Jan Ujka poinformował, że prokuratura złożyła wniosek o zastosowanie wobec podejrzanego aresztu tymczasowego z uwzględnieniem trzech przesłanek kodeksowych, o czym sąd w Czeskiej Lipie zdecyduje najpóźniej w niedzielę. W sprawę zostaną zaangażowani również biegli z zakresu psychologii, którzy ocenią stan poczytalności mężczyzny w momencie popełnienia czynu.