Wczorajsze popołudnie przyniosło dramatyczne chwile dla mieszkańców Bogatyni. Na zbiegu ulic Karola Szymanowskiego i Jana Matejki doszło do groźnego pożaru poddasza w budynku mieszkalnym w zabudowie szeregowej. Służby ratunkowe, które natychmiast skierowano na miejsce, walczyły nie tylko z ogniem, ale przede wszystkim z czasem – z pierwszych relacji świadków wynikało bowiem, że w płonącym segmencie może znajdować się małżeństwo.
Fot. bogatynia.info.pl
Zgłoszenie o pojawieniu się ognia wpłynęło do Stanowiska Kierowania Komendanta Powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Zgorzelcu w niedzielę, 7 czerwca. Jak informowaliśmy wczoraj na bieżąco, dym wydobywający się z okien jednego z segmentów postawił na nogi lokalne służby, które zadysponowały do akcji maksymalne siły.
Działania gaśnicze i zabezpieczające były niezwykle intensywne. Ze względu na powagę sytuacji i gęstą zabudowę szeregową, na miejsce ściągnięto liczne formacje strażackie z całego regionu. W kulminacyjnym momencie walki z żywiołem na miejscu pracowały: 2 zastępy JRG 1 Zgorzelec, 3 zastępy JRG 2 Bogatynia, OSP KSRG Bogatynia, OSP KSRG Sieniawka, OSP Działoszyn.
Cały teren wokół skrzyżowania Szymanowskiego i Matejki (na wysokości sklepu Biedronka) został całkowicie zablokowany przez policję oraz straż miejską, które kierowały ruchem i dbały o bezpieczeństwo osób postronnych. W pogotowiu czekał również zespół ratownictwa medycznego.
Najbardziej poruszającym elementem wczorajszej akcji były doniesienia o mieszkańcach, którzy mieli znajdować się wewnątrz płonącego domu. Zaraz po dojeździe pierwszych zastępów, strażacy – wyposażeni w sprzęt ochrony układu oddechowego – natychmiast ruszyli do przeszukania zadymionych pomieszczeń, by ratować zagrożone życie.
Dziś znamy już oficjalne podsumowanie tych działań. Jak informuje serwis strazacki.pl, ratownicy szczegółowo sprawdzili cały dom. Na szczęście czarny scenariusz się nie potwierdził – wewnątrz budynku nie stwierdzono obecności żadnych osób i nikt nie odniósł obrażeń.
Dzięki sprawnej i szybkiej akcji strażaków udało się również opanować sytuację pożarową na poddaszu oraz skutecznie obronić sąsiednie segmenty przed rozprzestrzenieniem się ognia. Przyczyny wybuchu pożaru będą teraz ustalane przez biegłych.