Reportaż Telewizji Republika ujawnia "eskalację działań rządu" skierowanych przeciwko członkom Ruchu Obrony Granic. Kulminacją jest incydent, który miał miejsce 25 lipca w Bogatyni, gdzie spotkanie ruchu zostało zakłócone przez lokalnych polityków Koalicji Obywatelskiej. Zamiast interweniować wobec osób zakłócających, policja, jak podano, skupiła się na wolontariuszach ruchu.
Fot. archiwum
Po wydarzeniach w Bogatyni, wolontariusze Ruchu Obrony Granic zaczęli masowo otrzymywać wezwania na komendę policji w Zgorzelcu. Prowadzone są postępowania w sprawie wykroczeń, takich jak niepodporządkowanie się poleceniom policji czy organizowanie nielegalnych zgromadzeń - informuje TR. Dariusz Potyczka, organizator spotkania w Bogatyni, uważa, że rząd wykorzystuje służby do wywierania presji na ruch. Telewizja Republika również informuje, że "represje tylko ich wzmacniają" i że ruch "nie składa broni".
Reportaż sugeruje, że nasilenie działań przeciwko ruchowi jest bezpośrednio związane z jego skutecznością w monitorowaniu granicy. Twierdzi się, że po rozpoczęciu przez nich monitoringu, częstotliwość kontroli granicznych znacząco spadła. Przeprowadzony "test" w Zgorzelcu miał pokazać, że przejście graniczne pozostawało bez nadzoru, dopóki nie pojawili się wolontariusze ruchu, co skłoniło funkcjonariuszy do wyjścia i obserwacji drogi. Lider ruchu twierdzi, że ponad 100 osób jest wzywanych na przesłuchania w różnych miastach, a działania rządu mają na celu "dezorganizację" ich pracy, ponieważ ruch jest "skuteczny" w ochronie Polski przed masową migracją. Telewizja Republika również podkreśla, że "Ruch Obrony Granic" jest postrzegany jako "problem dla koalicji 13 grudnia".
Innym przykładem "represji" jest incydent na przejściu granicznym w Słubicach, gdzie policja rzekomo próbowała skonfiskować rower z przymocowanym do niego anty-migracyjnym transparentem. W tym kontekście przytoczono prawo dotyczące umieszczania plakatów i ogłoszeń w nieuprawnionych miejscach publicznych.
?