FRÝDLANT. Rodzina, policja i straż pożarna wciąż szukają 48-letniego Marka Juny, który zaginął na początku lipca. Pomimo intensywnej, dwudniowej akcji poszukiwawczej, mężczyzny nadal nie udało się odnaleźć.
Fot. czeska policja
Marek Juna, ojciec dwójki dzieci, był ostatnio widziany 4 lipca wieczorem, kiedy to opuścił dom swojego brata w miejscowości Černousy i pieszo udał się w kierunku swojego domu w regionie Frýdlant. Od tamtej pory słuch po nim zaginął.
W miniony poniedziałek i wtorek (15-16 września) miała miejsce kolejna, zakrojona na szeroką skalę akcja poszukiwawcza. Wzięli w niej udział policjanci, strażacy, a także psy służbowe wyspecjalizowane w poszukiwaniu ludzkich szczątków. Użyto również dronów i łodzi ratunkowych.
„W ciągu tych dwóch dni przeszukano osiem zbiorników wodnych w okolicy Černous oraz przyległe tereny, w tym trudno dostępne miejsca, przy wsparciu dronów i psów. Niestety, akcja zakończyła się wynikiem negatywnym” – poinformowała rzeczniczka policji, Klára Jeníčková.
Od zaginięcia Marka minęły już ponad dwa miesiące, a liczne działania policji i wolontariuszy wciąż nie przyniosły rezultatu.
Policja ponownie apeluje do wszystkich, którzy mogą mieć jakiekolwiek informacje na temat zaginionego, o kontakt pod bezpłatnym numerem 158 lub zgłoszenie się na dowolny posterunek policji.
O poszukiwaniach pisaliśmy już w artykule Policja i straż pożarna wspólnie szukają zaginionego 48-latka w regionie frydlantskim.