Od zakończenia II wojny światowej minęło już 80 lat. Dla jednych to odległa historia, dla innych – źródło niewyjaśnionych zagadek. Wiesław Zbyszyński, znany badacz lokalnej historii, w dziesiątej części swojego cyklu „Wspomnienia dla nowego”, postanowił zmierzyć się z jedną z największych legend miasta: podziemnymi tunelami pod dawnymi zakładami Preibischa.

Fot. kadr z filmu 

Czy pod Bogatynią rozciąga się system tuneli i kondygnacji, o których zapomnieliśmy? Według dokumentów, do których dotarł Wiesław Zbyszyński, odpowiedź brzmi: tak. Choć dziś miejsca te kojarzą się raczej z codziennym krajobrazem i osiedlową infrastrukturą, historia ukryta metr pod ziemią jest znacznie bardziej intrygująca.

W swoim materiale wideo Zbyszyński przytacza szereg dokumentów, które rzucają wyzwanie sceptykom. Pierwsze wzmianki o podziemiach pojawiają się już w październiku 1945 roku. Zaledwie pięć miesięcy po kapitulacji III Rzeszy, warszawskie centrale wysłały do UB w Zgorzelcu ściśle tajne polecenie zbadania obiektów. Wówczas stwierdzono krótko: niższe kondygnacje są zalane. To kluczowa informacja – już wtedy wiedzieliśmy o istnieniu co najmniej dwóch pięter podziemnych.

Kolejne dekady to pasmo nieudanych prób eksploracji terenów należących niegdyś do imperium przemysłowego rodziny Preibisch.

W 1947 roku dyrekcja powojennej „Bawnianki” szukała tam maszyn i surowców, ale powstrzymała ją woda.

W 1948 roku przy dawnej fabryce (późniejszy GS, tzw. „Blaszanka”) odkryto gruby kabel energetyczny prowadzący pionowo w głąb ziemi, co sugerowało istnienie zasilanej infrastruktury podziemnej.

W 1978 roku próbowano wypompować wodę za pomocą pomp zasilanych silnikiem legendarnej Syreny. Efekt? Po kilku dniach lustro wody opadło o zaledwie 10 centymetrów.

Mało kto wie, że w 1983 roku, w szczytowym momencie zimnej wojny, bogatyńskie podziemia mogły stać się schronem atomowym. Ministerstwo Obrony Narodowej poszukiwało miejsc do ochrony ludności przed atakiem nuklearnym. Plan spalił na panewce, ponieważ obiekt był już zbyt mocno zalany, by jego adaptacja była opłacalna.

Dziś historia zatoczyła smutne koło. Jak wskazuje w swoim filmie Wiesław Zbyszyński, główne wejście do tych tajemniczych struktur, znajdujące się przy dawnych biurach fabryki, zostało zamurowane, a bezpośrednio przed nim postawiono osiedlowy śmietnik.

"Historia naszego miasta jest za tym właśnie śmietnikiem" – mówi z goryczą autor, apelując do mieszkańców i władz o wspólne zastanowienie się nad przyszłością tego dziedzictwa.

Czy woda w podziemiach to celowy zabieg niemieckich inżynierów (tzw. techniczne zatopienie), czy efekt zaniedbań powojennych? Czy pod naszymi stopami wciąż znajdują się fundamenty potęgi rodu Preibisch, a może nieodkryte dotąd archiwa? Wiesław Zbyszyński udowadnia, że Bogatynia wciąż ma swoje tajemnice, które czekają na odkrycie – o ile wcześniej nie zostaną całkowicie zapomniane.

Zapraszamy do obejrzenia pełnego materiału Wiesława Zbyszyńskiego, w którym prezentuje on archiwalne pisma i wskazuje dokładne lokalizacje wejść:

www.youtube.com/watch?v=LU3acwlNlqw

Podziel się ze znajomymi!

W celu zapewnienia jak najlepszych usług online, ta strona korzysta z plików cookies.

Jeśli korzystasz z naszej strony internetowej, wyrażasz zgodę na używanie naszych plików cookies.