Przed południem na dolnośląskim odcinku autostrady A4 doszło do groźnego zdarzenia z udziałem trzech zestawów ciężarowych. Jeden z pojazdów doszczętnie spłonął, a kierowca trafił do szpitala. Służby wciąż pracują na miejscu, a kierowcy muszą liczyć się ze sporymi utrudnieniami.
Fot. KPP w Zgorzelcu
Do zdarzenia doszło około godziny 11:30 na nitce prowadzącej w stronę granicy z Niemcami. Scenariusz wypadku, do którego dotarli funkcjonariusze, wskazuje na klasyczne najechanie na tył, które w skutkach okazało się fatalne dla jednego z uczestników.
Jak informuje Komenda Powiatowa Policji w Zgorzelcu, przyczyną wypadku była prawdopodobnie chwila nieuwagi lub zbyt mały odstęp między pojazdami.
„Jak wynika ze wstępnych ustaleń, 57-letni kierujący pojazdem ciężarowym marki MAN nie zachował bezpiecznej odległości od poprzedzającego pojazdu i uderzył w tył Mercedesa, a ten na zasadzie domina uderzył w poprzedzający go pojazd, również marki Mercedes” – przekazują funkcjonariusze zgorzeleckiej policji.
Siła uderzenia była na tyle duża, że w kabinie MAN-a doszło do pożaru. Ogień błyskawicznie zajął przód pojazdu. 57-letni sprawca zdarzenia został ewakuowany z wraku i niezwłocznie przetransportowany przez zespół ratownictwa medycznego do najbliższego szpitala. Na ten moment stan jego zdrowia nie jest publicznie znany.
Sytuacja na autostradzie A4 w kierunku Niemiec pozostaje napięta. Choć strażacy opanowali już ogień, usuwanie skutków zderzenia oraz sprzątanie spalonych elementów konstrukcyjnych pojazdu zajmie jeszcze kilka godzin. Ruch odbywa się wyłącznie jednym pasem.
Policja apeluje o zachowanie szczególnej ostrożności i, jeśli to możliwe, wybieranie tras alternatywnych, gdyż w miejscu zdarzenia tworzą się zatory.
Służby mundurowe przypominają, że zachowanie bezpiecznego odstępu przy prędkościach autostradowych jest kluczowe dla uniknięcia tragedii, zwłaszcza w obliczu dużego natężenia ruchu ciężkiego.

