Wszystko wskazuje na to, że transportowe wykluczenie południowo-zachodniego krańca Polski powoli dobiega końca. Po latach zaniedbań i degradacji infrastruktury, pojawiają się konkretne rozważania, które mogą przywrócić region na kolejową mapę Europy. Kluczowe zmiany dotyczą nie tylko samej Bogatyni, ale i strategicznie położonego Porajowa. 

Fot. archiwum 

Niedawno pisaliśmy za komunikatem lokalnego PSL o zapowiadanych zmianach w planach kolejowych. Chociaż jeszcze zadne szczegóły nie zostały zaprezentowane pojawiły się komentarze ekspertów i profili branżowych.

Przez lata stan transgranicznej linii 346 (Hradek-Zittau) był, jak to określają eksperci, powodem do „hańby i wstydu dla Polski”. Sytuacja uległa jednak zmianie po remoncie trasy. Teraz zapowiedziano rozpoczęcie procedur związanych z budową zupełnie nowego peronu w Porajowie. Choć inwestycja wymaga przejścia pełnej ścieżki biurokratycznej – od uzgodnień po pozwolenia na budowę – szanse na realizację są wysokie.

Będzie to obiekt wyjątkowy w skali kraju. Jak zauważa Piotr Rachwalski, ekspert transportowy i były prezes Kolei Dolnośląskich:

„Będzie to rzadki przykład przystanku w Polsce, z którego dojedzie się tylko za granicę – do Czech lub Niemiec”.

Dla mieszkańców tej przygranicznej wsi to przełomowa wiadomość. Linia prowadząca do Görlitz jedynie „zahacza” o polskie terytorium, ale dla lokalnej społeczności stanowi najszybsze połączenie z miastem, w którym można przesiąść się na składy Kolei Dolnośląskich. Pozostaje jedynie pytanie o techniczne aspekty obsługi pasażerów, m.in. o to, jak opracowany zostanie system sprzedaży biletów w tej specyficznej, transgranicznej lokalizacji.

Równie dynamicznie wygląda sytuacja w samej Bogatyni. Choć projekt rewitalizacji w ramach rządowego programu „Kolej Plus” upadł, paradoksalnie może to wyjść miastu na dobre. Eksperci nie kryją sceptycyzmu wobec dotychczasowych efektów tego programu, wskazując na drastyczne opóźnienia – realizację wielu zadań przesunięto z 2029 na 2032 rok.

„W 7 lat od ogłoszenia programu nie oddano żadnej trasy z Kolej Plus. Tak więc dla Bogatyni to lepiej, że projekt upadł, bo jest szansa na dużo szybszy remont linii 390 z Zawidowa do Bogatyni” – podkreśla Rachwalski.

Według nowego scenariusza ciężar inwestycji miałby zostać podzielony. PKP PLK mogłyby wyremontować linię do Bogatyni w ramach prac utrzymaniowych, natomiast ostatni, dwukilometrowy odcinek w samym mieście zostałby przejęty i zrealizowany przez Dolnośląską Służbę Dróg i Kolei (DSDiK) z budżetu województwa.

Przejęcie planu rewitalizacji przez samorząd województwa wydaje się obecnie najbardziej prawdopodobnym scenariuszem, skoro Ministerstwo Infrastruktury wycofało się z finansowania w pierwotnej formule. Samorządowcy liczą jednak na to, że centralne fundusze ostatecznie wspomogą tę inwestycję.

Mimo optymizmu co do nowych planów, w dyskusjach ekspertów wciąż powraca jedna uwaga: najszybszym i najbardziej naturalnym sposobem na skomunikowanie Bogatyni z resztą regionu pozostaje trasa prowadząca przez niemieckie Görlitz i Zgorzelec. Obecne działania są jednak milowym krokiem w stronę normalności dla mieszkańców „Worka Turoszowskiego”. Musimy poczekać na szczegóły, ale zarysy już są.

Podziel się ze znajomymi!

W celu zapewnienia jak najlepszych usług online, ta strona korzysta z plików cookies.

Jeśli korzystasz z naszej strony internetowej, wyrażasz zgodę na używanie naszych plików cookies.