Przechodząc obok dawnych zabudowań fabrycznych w okolicach dzisiejszej ulicy Chopina w Bogatyni, mało kto zdaje sobie sprawę, że stąpa po terenie jednego z najnowocześniejszych projektów inżynieryjnych przełomu XIX i XX wieku. Choć betonowe konstrukcje i systemy kanałów mogą dziś przypominać mroczne, zapomniane lochy, w rzeczywistości były świadectwem niezwykłej troski o środowisko i dowodem technicznego geniuszu dawnych mieszkańców.

Zdjęcie „C.A. Preibisch Reichenau i/Sa. 1859–1909” (Festschrift, SLUB Dresden), koloryzacja bogatynia.info.pl

Na początku XX wieku Bogatynia (wówczas Reichenau) tętniła życiem przemysłowym. Tekstylne imperium Karola Augusta Preibischa dawało pracę tysiącom ludzi, ale niosło ze sobą ogromny problem: ścieki z farbiarni. Przez lata „czarna, niewyjaśniona woda” trafiała bezpośrednio do wiejskiego potoku Miedzianka, wywołując liczne skargi mieszkańców i degradację okolicy.

Jednak, jak wynika z dokumentów i unikalnych fotografii, rodzina Preibischów nie pozostała obojętna na te głosy. To właśnie w rejonie dzisiejszej ul. Chopina (przy dawnej elektrowni, dziś budynek zajmuje Bogatyński Ośrodek Kultury) powstała budowla, która na tamte czasy była technologicznym ewenementem.

Tajemnicza konstrukcja, której fragmenty już nie istnieją w tkance miasta, to biologiczno-mechaniczna oczyszczalnia ścieków farbiarskich. Archiwalne zdjęcia ukazują potężny system filtrów, przypominający z lotu ptaka regularną szachownicę.

System był niezwykle skomplikowany. Składał się z pomp trójtłokowych, które tłoczyły ścieki z głębokich studni do zbiorników położonych na wyższym terenie (ok. 500 metrów od fabryki). W skład zestawu wchodziły także kaskadowe filtry, wypełnionych specjalnie sortowanym żużlem z węgla brunatnego (z pobliskiej elektrowni). System dopełniały automatyczne kanały, które dzięki grawitacji i systemowi przelewowemu, oczyszczały wodę etapami – od grubego żużla po drobne frakcje.

Pomysłodawcą rozwiązania, dr Reinhard Preibisch, był tak dumny ze swojego rozwiązania, że opatentował je w Niemczech i Austrii. Dokumenty wspominają, że system był w stanie oczyścić od 400 do 500 metrów sześciennych brudnej wody dziennie! Efekt był piorunujący – badania chemiczne z tamtego okresu potwierdziły, że do potoku wypływała woda niemal całkowicie oczyszczona z toksycznych barwników.

Dziś, gdy spacerujemy wzdłuż ulicy Chopina, trudno dostrzec blask dawnej potęgi firm C.A. Preibischa. Pozostały mury, kominy i te właśnie „tajemnicze” fotografie oczyszczalni. Warto jednak pamiętać, że Bogatynia przed stuleciem była nie tylko centrum przemysłu, ale i kolebką ekologicznej myśli technicznej.

Budowla, która laikowi może wydawać się jedynie nic nieznaczącą kratownicą, w rzeczywistości jest pomnikiem czasów, w których przemysłowcy zaczęli rozumieć, że rozwój fabryki nie może odbywać się kosztem natury i sąsiadów. To lekcja nowoczesności, którą Bogatynia odebrała ponad sto lat temu.

Opracowano na podstawie archiwalnych dokumentów firmy C. A. Preibisch (str. 27-28 kroniki zakładowej).

Podziel się ze znajomymi!

W celu zapewnienia jak najlepszych usług online, ta strona korzysta z plików cookies.

Jeśli korzystasz z naszej strony internetowej, wyrażasz zgodę na używanie naszych plików cookies.