Rosnące koszty, drastyczny spadek demograficzny oraz konieczność poszukiwania milionowych oszczędności – to rzeczywistość, z którą mierzy się samorząd Bogatyni. W najnowszym wydaniu magazynu „Pod Lupą” Telewizji Bogatynia, radny Artur Oliasz bez owijania w bawełnę skomentował plany głębokiej reformy lokalnej oświaty, dramatyczną sytuację finansową szpitala oraz szanse na gospodarczą transformację po Erze Turowa.

Szkola w Opolnoe-Zdroju, fot. archiwum 

Podczas ostatnich obrad sesji Rady Miejskiej burmistrz zasygnalizował, że gmina zbliża się do niebezpiecznej granicy kredytowania działalności bieżącej. Radny Artur Oliasz przypomina, że takie działanie jest kategorycznie niezgodne z ustawą o finansach publicznych oraz przepisami o samorządzie gminnym. Zadania własne gminy muszą być finansowane z dochodów własnych, dlatego cięcia budżetowe w 2026 roku dotykają już niemal każdej jednostki, w tym m.in. Bogatyńskiego Ośrodka Kultury.

Zdaniem radnego, dotychczasowe oszczędności rzędu 100 tysięcy złotych to jedynie zabiegi kosmetyczne, podczas gdy budżet potrzebuje milionów. Głównym obciążeniem stają się wydatki na oświatę, które w tym roku wynoszą blisko 100 milionów złotych – to równowartość rocznych podatków odprowadzanych do gminy przez dwa strategiczne zakłady: kopalnię i elektrownię Turów.

Głównym motorem napędowym kryzysu w oświacie jest katastrofa demograficzna. Subwencja państwowa naliczana jest na ucznia (średnio ok. 10 tys. zł), tymczasem realny koszt utrzymania jednego dziecka w bogatyńskich szkołach potrafi wynosić 30 tys. zł lub więcej. Liczba dzieci drastycznie maleje – do maja 2026 roku w gminie odnotowano zaledwie 19 urodzeń. Jeżeli ta tendencja się utrzyma, rok zamknie się liczbą zaledwie około 60 noworodków.

W kuluarach dyskutowane są obecnie koncepcje przygotowane przez przewodniczącą komisji oświaty, Agnieszkę Salatę-Niemiec. Choć niektóre propozycje (jak sztuczny podział klas 1–3 i 4–8 między SP1 i SP4) radny Oliasz ocenia jako niezgodne z polskim prawem oświatowym i uciążliwe dla rodziców, to głębokie zmiany strukturalne i tak nastąpią.

W pierwszym etapie reformy rozważane są następujące kroki. .Likwidacja szkoły w Opolnie Zdroju: Uczniowie mieliby zostać przeniesieni do SP3 w Bogatyni, a przedszkolaki do placówek miejskich, co przyniosłoby około miliona złotych oszczędności. Sam budynek przedszkola ma zostać zwrócony spółce PGE zgodnie z obowiązującymi umowami. Likwidacja Szkoły Podstawowej nr 1 w Bogatyni: Przeniesienie uczniów do SP4, która posiada zdecydowanie lepszą bazę sportowo-infrastrukturalną. Radny zauważa, że obecnie dzieci z „Jedynki” tracą mnóstwo czasu na niebezpieczne dojścia chodnikiem na stadion na Białogórzu, by w ogóle odbyć lekcje WF-u.

Artur Oliasz przedstawił autorski pomysł na zagospodarowanie opuszczanego budynku SP1. Mógłby on stać się nową siedzibą dla Bractwa Ziemi Bogatyńskiej, które w obecnym ciasnym lokalu po byłym dworcu PKS nie ma możliwości wyeksponowania swoich bogatych zbiorów historycznych (związanych m.in. z historią górnictwa, energetyki czy Bogatyńskich Zakładów Przemysłu Bawełnianego). Obiekt wraz z salą gimnastyczną mógłby służyć także lokalnym stowarzyszeniom, jak Amazonki, oraz klubowi sportowemu Szerszeń.

Docelowy model sieci szkolnej za 6–7 lat ma zakładać funkcjonowanie tylko jednej dużej szkoły podstawowej w mieście (SP3) oraz dwóch szkół zbiorczych – jednej na północy gminy (w Działoszynie) i jednej na południu (w Porajowie). Uchwały intencyjne w tych sprawach mają zostać przygotowane i przegłosowane najpóźniej do lutego przyszłego roku.

Co do przyszłości Liceum Ogólnokształcącego, gmina, która stała się organem prowadzącym, ma podpisaną umowę ze starostwem na prowadzenie ogólniaka w obecnym budynku do końca sierpnia. Istnieje propozycja powiatowa, by w przyszłości połączyć LO z Zespołem Szkół Zawodowych im. św. Barbary, co pozwoli młodzieży kontynuować naukę w klasach licealnych na miejscu.

Kolejnym palącym problemem jest sytuacja Bogatyńskiego Szpitala, który od 25 lat jest współfinansowany przez gminę. Do opinii publicznej trafiło dramatyczne pismo dyrektora placówki z końca kwietnia, w którym ostrzega on o konieczności ograniczania świadczeń zdrowotnych z powodu braku funduszy. Szpitalowi w ubiegłym roku zabrakło do zbilansowania się 12 milionów złotych, a obecne niedoszacowanie (m.in. przez ustawowe podwyżki pensji personelu w ochronie zdrowia, na które państwo nie przekazało adekwatnych środków) może sięgać nawet 14–15 milionów złotych.

Radny Oliasz twardo stoi na stanowisku, że fizyczna likwidacja szpitala nie wchodzi w grę ze względów społecznych i geograficznych. „Z Bogatyni do Zgorzelca są 34 km, ale z Kopaczowa to już ponad 40 km” – wylicza radny. Sytuację komplikuje fakt planowanego odgórnego łączenia szpitali w Zgorzelcu i Bolesławcu, co może doprowadzić do likwidacji lub dublowania niektórych oddziałów w regionie. Rada Miejska skierowała już oficjalne pismo z opisem sytuacji i prośbą o interwencję do wszystkich parlamentarzystów z okręgu jeleniogórskiego, przypominając, że bogatyński szpital realizuje podstawową, najbliższą obywatelowi opiekę zdrowotną (w samym zeszłym roku wykonano tu m.in. ponad 1000 profilaktycznych badań jelita grubego).

W gminie głośno jest także o planach budowy biogazowni. Radny Oliasz przyznaje, że choć nowe inwestycje i dywersyfikacja źródeł ciepła są Bogatyni niezbędne, to po bardzo złych doświadczeniach z działalnością firmy „Revita” mieszkańcy podchodzą do tematu z ogromną nieufnością i obawą przed pozostawieniem w mieście kolejnych warstw odpadów.

Patrząc czysto technologicznie, z planowanej biogazowni można by wyprodukować od 16 do 18 MW energii elektrycznej, co pozwoliłoby zabezpieczyć miejskie jednostki, a także wtłoczyć niezbędne ciepło do sieci grzewczej. Na ten moment decyzja środowiskowa dla tej inwestycji została zaskarżona do Samorządowego Kolegium Odwoławczego (SKO) przez lokalne stowarzyszenie oraz osobę fizyczną. Samorząd czeka na ostateczne rozstrzygnięcie prawne, a radny podkreśla, że kluczem do jakichkolwiek dalszych rozmów będzie wiarygodność inwestorów i transparentne konsultacje społeczne.

W kontekście nieuchronnego wygaszania kompleksu wydobywczo-energetycznego Turów, radny Oliasz brał udział w Forum Regionów Strategicznych. Jak podkreśla, problemy Bogatyni czy Bełchatowa są identyczne i żaden region nie poradzi sobie z transformacją energetyczną samodzielnie, bez bezpośredniej, potężnej interwencji finansowej państwa na infrastrukturę drogową czy kolejową. Jako wzór podaje on działania rządu federalnego w Niemczech i milionowe dotacje na rozwój gospodarki i nauki w sąsiednim Görlitz po zamknięciu tamtejszych odkrywek.

Światełkiem w tunelu dla regionu może być szansa na ulokowanie w okolicach Bogatyni fabryki elektrycznych samochodów dostawczych niemieckiej marki EVUM. Zdaniem Oliasza, byłby to ogromny sukces pozwalający na idealne zagospodarowanie świetnie wykwalifikowanej kadry inżynierów, ślusarzy, monterów i spawaczy, którzy w przyszłości będą musieli odejść z kopalni i elektrowni. Samorządowiec apeluje o wypracowanie oficjalnej „umowy społecznej” pomiędzy rządem a samorządem, która realnie zagwarantuje wejście nowych gałęzi przemysłu na teren tutejszej gminy.

Podziel się ze znajomymi!

W celu zapewnienia jak najlepszych usług online, ta strona korzysta z plików cookies.

Jeśli korzystasz z naszej strony internetowej, wyrażasz zgodę na używanie naszych plików cookies.