Jak i formuje "Rzeczpospolita" samorządy oburzone planami Ministerstwa Finansów. „Drastyczny spadek dochodów” to scenariusz, który dla Bogatyni może oznaczać finansową katastrofę. Zmiana sposobu wyliczania zamożności grozi naszemu miastu i gminie utratą 51 mln zł – pieniędzy, które miały służyć mieszkańcom i rozwojowi. Burmistrz Wojciech Dobrołowicz ostrzega przed koniecznością cięć i zadłużenia.
Fot. archiwum bogatynia.info.pl
Bogatynia znalazła się na liście "poszkodowanych" zgodnie z nowym sposobem wyliczania dochodów przez Ministerstwo Finansów. Kluczowym problemem jest nowy sposób wyliczania wskaźnika zamożności i przeliczeniowej liczby ludności. Taka zmiana oznacza eliminację z wyliczeń w zakresie potrzeb wyrównawczych, co dla wielu miast jest druzgocące. Zgodnie z danymi "Rzeczpospolitej" taki miast i gmin może być 80, w tym my.
Sytuacja finansowa Bogatyni staje się dramatyczna. Jak poinformował „Rzeczpospolitą” burmistrz miasta i gminy Bogatynia, Wojciech Dobrołowicz, nowe kalkulacje resortu finansów są dla gminy wyjątkowo krzywdzące.
„Porównując pozycje kalkulacyjne na 2026 r. do tych na 2025 r., zauważalny jest niemal 35-proc. wzrost wartości w pozycji korekty z tytułu zamożności” – wylicza burmistrz Dobrołowicz w "Rzeczpospolitej". – „To niemal 51 mln zł, podczas gdy w poprzednim systemie «janosikowego» płaciliśmy ok. 12 mln! To oznacza, że w praktyce Bogatynia może zapłacić 51 milionów złotych z tytułu tej korekty, a do tego «zapisano» nam aż 47-procentowy spadek potrzeb uzupełniających.”
Potrzeby uzupełniające samorządu to finansowe zapotrzebowanie jednostek samorządu terytorialnego, które uzupełniają inne kategorie, takie jak potrzeby wyrównawcze, oświatowe, rozwojowe i ekologiczne, w celu zapewnienia pełnego finansowania zadań. Ich wysokość jest ustalana na podstawie kwoty z poprzedniego roku, która jest waloryzowana wskaźnikiem ogłaszanym przez Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego.
W efekcie, zamiast zyskać na ogólnokrajowym wzroście wpływów, Bogatynia musi się liczyć z drastycznym ubytkiem dochodów bieżących. Ta niemal 51-milionowa korekta jest kwotą, która mogłaby sfinansować szereg kluczowych inwestycji w infrastrukturę miejską i społeczną.
Taki spadek dochodów, w połączeniu z rosnącymi kosztami funkcjonowania samorządu, stawia władze Bogatyni pod ścianą. Jak poinformował burmistrz Dobrołowicz, przy planowaniu budżetu na 2026 r. wystąpił poważny problem z wypracowaniem nadwyżki operacyjnej.
„Chcąc utrzymać odpowiedni poziom planowanych na przyszły rok zadań inwestycyjnych, zachodzi konieczność znacznego ograniczania wydatków bieżących oraz planowanie pokrycia deficytu finansowaniem zwrotnym tj. kredytem lub pożyczką” – informuje Burmistrz w cytowanym źródle.
Oznacza to, że gmina będzie musiała zadłużyć się, aby utrzymać kluczowe usługi i nie rezygnować całkowicie z rozwoju. Mniej pieniędzy trafi na remonty dróg, kulturę czy wsparcie społeczne.
Samorządowcy z Bogatyni dołączają do apeli wystosowanych do Ministerstwa Finansów i Premiera. Jak i formuje „Rzeczpospolita”, brak przewidywalności w planowaniu dochodów oraz przejrzystych zasad wyliczania wpływów z PIT i CIT jest krytykowany w całej Polsce.
„Brak przewidywalności w planowaniu dochodów oraz przejrzystych zasad (...) może spowodować zagrożenie realizacji zadań, nie tylko inwestycyjnych, ale i bieżących. Nowe przepisy dotyczące dochodów samorządów są dla nas rozczarowujące i bardzo krzywdzące” – podsumowuje Wojciech Dobrołowicz, burmistrz Bogatyni.